Lily and James

Lily and James
Lily

niedziela, 24 sierpnia 2014

Sowa od autorki

No i mam nowego bloga!
Serdecznie na niego zapraszam. Jak na razie jest prolog, a niedługo 1 rozdział.
http://tajemnice-pamietnika-lily-evans.blogspot.com
Pozdrawiam,
Autorka

Sowa od Autorki Bloga

Witajcie!
Ostatnio rzadziej dodaję rozdziały - to fakt. Ale niestety, albo nie mam czasu albo weny.
Następny rozdział pojawi się już niedługo. Dlatego już was zapraszam ;-) No i komentujcie rozdziały kochani!
Jeśli macie pytania zapraszam na mojego ask'a.
Link: http://ask.fm/zuzannaa11
Macie jakieś pytania? Pytajcie właśnie tam.
No i jest druga sprawa. Myślę nad założeniem jeszcze jednego bloga o Jamesie i Lily..
Tak wiem, po co pisać nowego jak tutaj już dodałam rozdziały.
Pisać tutaj też będę. Nie usunę tych rozdziałów, bo jestem z nimi tak jakby... zżyta. Dlatego też założę nowego bloga, w którym będzie wszystko troche inaczej.. Jak już się nim zajmę to dam wam link.
Pozdrawiam,
Autorka.

wtorek, 19 sierpnia 2014

11. Nowa para w Hogwarcie

Byłam wreszcie szczęśliwa! Nie umiałam tego ukryć, a James... James cieszył się jak dziecko.
Ja,Rosalie oraz Huncwoci siedzieliśmy właśnie w Pokoju Wspólnym. Mimo iż było późno w nocy nikt się tym nie martwił. Następnego dnia ma być sobota i możemy odpocząć. Ale gdzie tam!Wtedy mija tydzień odkąd jestem z Jamesem i ma zrobić mi jakąś niespodziankę. Jaką? Niestety nie wiedziałam.
Przechodziłam właśnie przez korytarz na siódmym piętrze gdy wokół mnie zapanowała ciemność.
Wierciłam się, a nawet próbowałam krzyczeć. Nic z tego.
Po chwili usłyszałam zgrzyt drzwi i opaska z oczu zniknęła. Znajdowałam się w romantycznie wystrojonym pomieszczeniu. Na jednej ze ścian był kominek, w którym wesoło tlił się ogień. Tuż obok stała kanapa, a po parę metrów od niej był bogato nakryty stół. Wokoło czuć było woń róż.
-Cześć kochanie. -usłyszałam szarmancki głos obok swojego ucha, a po chwili osoba ta złożyła na mych ustach delikatny pocałunek. No tak, niespodzianka.
-Jamesie Potterze, wiesz jak się przestraszyłam?! - próbowałam przybrać poważny ton, lecz to mi nie wychodziło. Chłopak pociągnął mnie w stronę stołu, gdzie po chwili oboje zasiedliśmy.
Nagle Gryfon wstał i usiadł na kanapie. Nie rozumiałam o co chodzi. Dopiero kiedy poklepał miejsce obok siebie, ruszyłam w jego stronę. Potter jednym ruchem zagarną mnie do siebie i namiętnie pocałował.
-Kocham Cię Lily..
-James, ja... -zaczęłam ale przerwał mi, kładąc na moich ustach palec wskazujący.
- Nie James. Ja boje się, że.. ja nie dam rady. -tym razem powiedziałam do końca to, co zamierzałam. Chłopak gwałtownie wstał, jakby oparzony.
-Ale o co ci chodzi? Coś zrobiłem nie tak?!
- Wszystko jest idealnie James, ale ja.. Boje się, że coś popsuję. - wytłumaczyłam mu szybko, widząc jego smutną minę. Naprawdę było mi go żal.
-To dobrze kochanie.Może już lepiej wracajmy. - powiedział po czym spojrzał za okno, gdzie widniał księżyc w pełni. Po chwili objął mnie w pasie i pocałował w czoło.
-Dobranoc księżniczko. - rzekł po czym cicho wyszedł.




Kiedy wróciłam, Kate rzuciła mi oschłe spojrzenie, które zignorowałam. Miałam ją gdzieś. Teraz moje myśli zaprzątała inna osoba.
-Jak tam randka z Potterem?- moje przemyślenia przerwał jadowity głos Kate.
-Czego chcesz?! -warknęłam podnosząc się z łóżka.
-To, że mówisz, że jestem puszczalską, a sama takim aniołem nie jesteś! - zawarczała z kpiącym uśmiechem na ustach po czym wyszła. A ja zostałam sama, ze łzami w oczach.
Co ja jej zrobiłam - ta myśl błąkała się co chwila, a mój mózg nie umiał na to odpowiedzieć.
Nawet ją nie przezwałam, nigdy w życiu! No, a ponadto skąd wiedziała o mojej randce z Potterem?
To już była inna para kaloszy. Po chwili zza okna usłyszałam przeraźliwe wycie wilka i krzyk Jamesa.
Krzyk mojego Pottera! Nie wiele myśląc wybiegłam do Zakazanego Lasu, ratować miłość mojego życia.

***
Ta dam!!
I jak? Przepraszam, że tyle czekaliście ;)

czwartek, 7 sierpnia 2014

10.. ,,Wybacz James''

Byłam zdziwiona jego obecnością, ale nie mogłam w końcu uciec, prawda?
- Ym.. Źle się poczułam.
- A gdzie jest pan Potter. Czyżby porzucił? - spytał śmiejąc się. To było za wiele.
- Odwal się! - krzyknęłam ale on nie odszedł. Podszedł bliżej i objął mnie w talii.. Przeraziłam się.
- James! James! JAAAMES!!!! -zaczęłam się wydzierać a on zamknął mi usta pocałunkiem. Nie mogłam uwolnić się z jego uścisku.. Ale nagle coś gwałtownie odciągnęło go do tyłu.
- Zostawisz ją w spokoju?! - warknął James. Jak strasznie się ucieszyłam na jego widok!
- Nie! - ryknął tamten po czym uciekł w spokoju...
- Nic Ci nie jest? - spytał z troską Potter.
- N-n-nie... Dzię-ku-uje, że jesteś... - powiedziałam drżącym głosem. Potter uśmiechnął się lekko.
- Nie powinienem Cię zostawiać.. - powiedział ze skruchą, po czym dodał: . - Ale ty też nie jesteś bez winy.
Zawstydziłam się... Miał racje. Zresztą po tym co mu zrobiłam nie powinien przychodzić.
- Wybacz James. Wybacz mi, proszę. - zaskomlałam, a on jednym ruchem ręki przyciągnął mnie do siebie i przytulił. Było mi tak dobrze.. A ciepło bijące od niego dawało mi chęć do życia.
W środku poczułam coś dziwnego.. Takie łaskotki w brzuchu...
- Kocham Cię Lily.. Kocham Cię naprawdę. - szepnął mi do ucha James. Tak bardzo ucieszyłam się na te słowa.... I ja nie pozostałam mu dłużna.
- Uwielbiam Cię James... Uwielbiam naprawdę... - powiedziałam chichocząc, a po chwili i on dołączył do mnie śmiejąc się.
- Choć stąd. Lepiej wracajmy, z dala od tego typka.
- Ale prezent...- powiedziałam, ale on przyłożył mi palec wskazujący do ust.
- Cii... Kupiłem jej już prezent... To znaczy im.. - powiedział...
- Jaki? No i im? O co chodzi James? - dopytywałam się, na co on uśmiechnął się.
- Dowiesz się w swoim czasie. - powiedział tajemniczo po czym udaliśmy się z powrotem do Hogwardu.




Kiedy weszłam do dormitorium czekała mnie spowiedź. Tak, dokładnie - spowiedź!
Powiedziałam wszystko Rosali, a ona tylko się uśmiechała i oburzała..
- A najdziwniejsze jest to, że przy Jamesie czuję takie dziwne uczucie w brzuchu.. - wyżaliłam się.
- Ależ Lily! To tak zwane ,,Motylki w brzuchu''! Ty jesteś w nim zakochana! - powiedziała z uśmiechem na ustach. I już miała się schylać po łakoć z Miodowego Królestwa gdy krzyknęła: Szczur!!!!
- Szczur? - spytałam i już coś sobie uświadomiłam.. Peter, był nazywany Glizdonem bo jako animag zmieniał się w szczura... Ze złością podbiegłam do drzwi dormitorium Huncwotów.
- (...) Mówi, że motylki w brzuchu? U dziewczyn to podobno zakochanie! Brawo Rogacz, ona Cię kocha!-usłyszałam przez zamek w drzwiach. To mówił Syriusz....
- Ale nie kłóciła by się ze mną i to tak  drastycznie!
- A może chciała się upewnić? - spytał się Syriusz a po chwili stałam w ich dormitorium.
- PETER! Zabiję Cię. PETER TU NATYCHMIAST! - wydarłam się z uśmiechem na ustach...
- Lily.... Możemy pogadać na osobności? - spytał się mnie ze stoickim spokojem James. Nagle wszyscy wyszli.
- Skoro muszę.. - odparłam.
- Podobno... Masz motylki w brzuchu kiedy jestem w pobliżu,to prawda? - upewniał się po cichu.
- Tak.. Podobno tak to się nazywa...
- I niby to znaczy, że jest się zakochanym? - drążył temat James.
- Niby tak...
- To znaczy, że..... ? - powiedział James po czym zostawił mi miejsce na dokończenie. Już miałam mówić gdy do pokoju wpadł Syriusz.
- Sorry Rogacz, muszę przynieść książę od Eliksirów dla Remusa. - odparł Syriusz.
- Znaczy to, że.... - tutaj zrobiłam przerwę aby upewnić się, że nikt mi nie przeszkodzi. Po chwili dokończyłam - KOCHAM CIĘ...
Po chwili ja i James staliśmy w objęciach, namiętnie się całując...

***
Od autorki:
Mam nadzieję, że się podoba. Piszcie co sądzicie ;)

09. Wypad do Hogmeade

Po pocałunku nadal kręciło mi się w głowie, szczególnie w towarzystwie Jamesa. Ale przecież nie mogłam zrezygnować z wypadu do Hogmeade, przecież mu obiecałam!-Ale pamiętaj Potter, to nie jest żadna randka! - powiedziałam kiedy znajdowaliśmy się na obrzeżach Hogmeade. On tylko pokiwał głową.
Zaczynał już prószyć lekki śnieg, co było dla mnie dziwne.. Jest koniec października! James chyba zauważył moje zmieszanie, bo przystanął.
- Chodzi Ci o śnieg. - spytał a gdy pokiwałam głową, że tak on dodał: - Przecież to  świat czarodziei, tu wszystko jest magiczne!
No tak, nie to co u nas. Potem cały czas główkowałam co kupić tej kobiecie na urodziny..
- Co twoja mama lubi? - skapitulowałam i zapytałam się wreszcie Pottera, tym samym przerywając nieznośną ciszę między nami.
- Prawie wszystko co lubi już ma. - odpowiedział kopiąc mały, zamarznięty kamyk.
- Nie pomagasz mi Potter. - warknęłam, a on potargał swoje włosy, które i tak były w nagannym stanie. Jak zawsze zresztą.
- Wiem.. - uśmiechnął się od ucha do ucha mówiąc to. Zaczęłam intensywnie myśleć za naszą dwójkę.
- Potter, czy ty w ogóle myślisz?! - zapytałam niemal krzycząc. Byłam wściekła!
-No jasne. Zawsze myślę jak Cię zdobyć. - powiedział po czym objął mnie w pasie.
- Puść mnie ty gnojku! Ty ciemna maso! Ty... ty... - krzyczałam ale po chwili zabrakło mi słów..
- Och, panna idealna się znalazła?! Wiesz, mogłem poprosić Kate, albo Rosalie aby ze mną przyszła! Przynajmniej by mi pomogła, a nie wrzeszczała jak ty! - teraz to on krzyczał.. Poczułam się źle z tego powodu..
- No to widzisz, popełniłeś błąd! Idź w takim razie do Kate, ona Ci pomoże. A i przy okazji zaliczycie następną osobę! W Twoim przypadku Potter, to która będzie?! - spytałam ze złością. Na jego twarzy malował się ból i cierpienie...
- Jak możesz, Evans?! - krzyknął po czym odwrócił się na pięcie.
- James, poczekaj! - krzyknęłam ze skruchą w głosie. Eee tam. To nic nie dało więc pobiegłam za nim. Nadal nic. W końcu zastąpiłam mu drogę.
- Odsuń się. - warknął.
- Nie. - powiedziałam spokojnie. Na szczęście wokół nas był gwar ludzi więc nie mógł przejść.
- Odsuń, okay?
- Nie mogę! - krzyknęłam po czym kilka par oczu zwróciło na nas swój wzrok.
- O, to ciekawe czemu? - zaczął udawać zdziwionego.
- Bo mi na Tobie zależy, ale...
- Ale co? - spytał wyraźnie ożywiony...
- Wkurza mnie jak coś na co umawiamy się zrobić razem robię sama.- powiedziałam a on wyraźnie się zniechęcił. Ale już nie chciał uciekać tylko stał. Ruch wokół nas zmalał.
- Aha.. Tylko tyle?
- Nie. Chcę się Ciebie o coś spytać.
- Słucham.
- Czy ty naprawdę mnie kochasz czy tylko chcesz mnie odhaczyć ze swojej listy? - spytałam z nadzieją, że to pierwsze okaże się prawdą.
- Przesadziłaś Lily! Dobrze wiesz, że Cię kocham! - krzyknął po czym uciekł zostawiając mnie samą.
Jak mogłam być taka głupia! Przecież on Cię kocha Lily, myślałam.
Z płaczem osunęłam się na ziemię... Lepiej ze sobą skończyć. Moje życie straciło sens.
- Lily? Co ty tutaj robisz sama? - za sobą usłyszałam głos. A ten głos należał do Jake'a..

środa, 6 sierpnia 2014

08.. Zabawa w Butelkę

Wracałam właśnie do wieży Gryffindoru, wraz z Potterem.. Przechodzący obok ludzie byli zdziwieni widząc idących ramie w ramie Jamesa i Lily. Ale ich to nie obchodziło. Nadal kipieliśmy złością, ale żadne z nas nie mówiło tego na głos.
- Popełniłeś wielki błąd, Potter. - zaczęłam i uśmiechnęłam się miło do swojego towarzysza.
- Jaki? - spytał zdziwiony... Ach ten Potter!
- Dziś jest piątek, a do Hogsmeade chodzi się w weekendy.. - powiedziałam rozbawiona.
- No tak. - zaśmiał się po czym podał hasło Grubej Damie i znaleźliśmy się w Pokoju Wspólnym...
Cieszyłam się, że u mojego boku znajduje się James. Czułam się.... bezpiecznie. Miałam już iść do dormitorium, gdy zatrzymał mnie głos Pottera.
- To co, wybierasz się ze mną do Hogsmeade? - spytał z nadzieją głosie.
- Jasne! W końcu ty jesteś facetem i niezbyt wiesz co kupić kobiecie na imieniny, czy  też urodziny. - powiedziałam miło. James się uśmiechnął.
- To do jutra! - powiedział po czym posłał mi całusa. Oddałam mu i w podskokach pobiegłam do dormitorium...

Następny dzień był super! Ja, dziewczyny i Huncwoci graliśmy w eksplodującego durnia, szachy czarodziejów i...
- W butelkę. - powiedział tonem bohatera Syriusz. Na początku protestowałam, ale wszyscy uważali to za dobry pomysł. Musiałam skapitulować. Pierwszy kręcił Syriusz - wypadło na Rosalie.
- Prawda czy wyzwanie? - spytał. W jego oczach dostrzegłam błysk, ale tylko pokręciłam głową...
- Wyzwanie. - powiedziała od razu Rose..
- Masz mnie pocałować. - rzucił niby od niechcenia Syriusz, a Rosalie była cała w skowronkach. Od dawna się w nim podkochiwała. Byłyśmy w pokoju Huncwotów więc nikt nas nie widział, na całe szczęście.
Rose przybliżyła się do Syriusza i namiętnie go pocałowała. Trwało to.. No nie powiem - długo.
W między czasie Syriusz objął Rosalie w pasie i nie puszczał... Babski gnojek. Potem kręciła Rose - wypadło na Kate... Musiała powiedzieć z... ilu chłopaków zaliczyła. Remus tylko spuścił głowę i zacisnął pięści..
- Hm... Pomyślmy. Nicolas to jeden... Adrian drugi... Yhm.. Percy czwarty... Yhm.. Matias siódmy.. Yhm.. Jake ósmy.. No to razem ośmiu chłopaków. - powiedziała szczerząc zęby w uśmiechu.. Zdenerwowany Remus wybiegł z pokoju trzaskając drzwiami, lecz za nim wyszedł....
- Remus, zrywam z tobą! - krzyknęła po czym dodała. - Z Remusem dziewięciu. Ale on nie jest tak...
- Kate jak mogłaś! - krzyknęłam na nią. Nie obchodziło mnie już, że się z nią pogodziłam.
- No co, chłopcy są tylko dla zabawy. A Remus... No cóż, myślałam, że jest lepszy! - tłumaczyła chichocząc. Przesadziła! I to bardzo.
- No to gramy dalej... - powiedział Syriusz widząc jaka jest sytuacja.. Potem wszystko się uspokoiło... Nawet Kate była znośna. Po jakiś siedmiu minutach gry kręcił Syriusz. Wypadło na mnie.
- Prawda czy wyzwanie? - spytał.. Musiałam się zastanowić. Gdybym wybrała wyzwanie musiałabym coś zrobić dla Jamesa.. Ale gorsze byłoby pytanie...
- Wyzwanie. - powiedziałam a wszyscy w pomieszczeniu (razem z Remusem który wrócił) zagwizdali.
- Grzeczna dziewczynka! - pochwalił mnie Syriusz po czym dodał. - Masz pocałować się z Jamesem. Równo pięć minut!
W głowie mi się zakręciło. Pięć minut?! To chore, ale okay...
Przybliżyłam się do Jamesa. Do głowy wpadła mi myśl: Przecież my teraz tak często się całujemy!
Nagle poczułam dotyk jego warg. Po chwili już odpływałam. Byłam cała jego....


****
Od autorki:
Jak się podoba? Piszcie swoją opinię w komentarzach ;)


poniedziałek, 4 sierpnia 2014

07. ,,On Cię Kocha, a ty zadajesz mu cierpienie''

Następny dzień spędziłam na rozmyślaniu jaka to jestem głupia.. Potter się do mnie odzywa i jest okay, ale tylko na pozór. Tak naprawdę kipi z zazdrości o Jake'a - krukona, na którego wczoraj wpadłam na błoniach. Jake jest bardzo przystojny i jest wielką konkurencją dla Jemesa, przez co ten się wścieka. Biedak.
- Lily, czy ty mnie w ogóle słuchasz? - zapytała mnie Rosalie, machając ręką przed moim nosem.
- Yyy.. Tak! - zająkałam się. Nawet na lekcjach byłam nieobecna, przez co straciliśmy 5 punktów.
- Wiem, że o czymś myślisz co nie daje Ci spokoju... James czy Jake?
- Oni obaj... To znaczy bardziej James.
- Lily. Oboje się nawzajem kochacie. Trzeba Ci czegoś więcej?
- Tak!
- Oj Lily, Lily.. On Cię Kocha, a ty zadajesz mu cierpienie. Biedaczysko. Ty sobie również zadajesz cierpienie ale w inny sposób.
- Jaki? - spytałam zaintrygowana.
- Zobaczysz. - mruknęła po czym poszła do Wielkiej Sali na obiad. Niechętnie podążyłam za nią. Co miała na myśli?
- Cześć Piękna.. - powiedział ktoś za mną kiedy przekraczałam próg sali. Chciałam już powiedzieć Potterowi żeby się odwalił ale uświadomiłam sobie, że to nie jego głos. Ponadto właśnie przypatrywał się całej scence wściekły jak diablii.
- Jake?
- Tak, to ja! - uśmiechnął się miło.. Jaki on ma ładny uśmiech... Ale Potter ładniejszy. Że co,Lily?! Daj sobie spokój - nakazałam.
- Aha, fajnie. Chciałeś coś? - spytałam miło.
- Yhm. Czy poszłabyś ze mną na spacer? - zapytał się kulturalnie.
- Jasne! A kiedy i gdzie?
- Może o 17:00 na błoniach? - zaproponował. Miałam już się zgodzić, kiedy obok nas pojawił się Potter.
- Niestety dziś Liluś jest zajęta. - powiedział z wyższością. Byłam zła, ale też ciekawa co knuje.
- Jak to? Przed chwilą się zgodziła! - rzekł oburzony Jake.
- No to niestety zapomniała, że dziś idziemy do Hogsmeade kupić mojej mamie prezent na urodziny. - powiedział miło James i pocałował mnie delikatnie w usta.
- Trudno... Jesteś taką naiwną szla.... - mówił kiedy na dźwięk słowa 'szlama' wraz z Potterem byłam już wkurzona.
- Nigdy z tobą nie pójdę Jake! - krzyknęłam i zasiadłam do stołu... Byłam wkurzona..

sobota, 2 sierpnia 2014

06. Wytłumacz...

Od mojego kolejnego pocałunku z Potterem, ten wymieniony poprzednio unika mnie jak diabeł święconej wody. Nawet na mnie nie raczy spojrzeć. To tak mnie wkurza! Chwila, czy ja powiedziałam, że to mnie wkurza? No super, opętał mnie sobie wokół palca i wykorzystał!
Siedząc w swoim dormitorium nie wytrzymam... Muszę się wyżyć muszę!
I już po chwili po całym pokoju latało wszystko. Od poduszek i pościeli, po szklane rzeczy i ozdoby.
Nagle drzwi do dormitorium otworzyły się, lecz nie zwracałam uwagi kto to. Kiedy już miałam zbić piękny, renesansowy wazon, ktoś złapał mnie za rękę. To był James... Po jego minie widziałam, że nie był zadowolony z tego wydarzenia.
- Puść mnie! - warknęłam.
- Nie..
- Puść! Proszę. - zaskomlałam.
- Nie. - powtórzył.
- Dlaczego? - spytałam, choć wiedziałam jaka będzie odpowiedź tak bardzo jej potrzebowałam.
- Bo Cię kocham Lily.. - powiedział po czym przytulił mnie.. Tak po prostu. Tylko po przyjacielsku. Tylko...
Nie powiem, normalnie bym się cieszyła, że tak mówi.. Ale teraz poczułam coś dziwnego. Coś jakby ukłucie w sercu.. Chcę mi się płakać, naprawdę! Nagle rozdzielił nas spadający wazon, który potłukł się na kawałki.. Po prostu zaśmialiśmy się, nic sobie nie robiąc z rozbitego wazonu... Śmiech skutecznie odegnał płacz, lecz do czasu.. Gdy Potter zniknął znów zebrało mi się na łzy. Teraz już nie wytrzymałam i zaczęłam płakać w najbliżej leżącą  poduszkę.

                                           ~~~~***~~~~
                                                    (PERSPEKTYWA JAMESA)
Nie mogłem wytrzymać faktu, że Lily woli mnie jako przyjaciela. Chciałem czegoś więcej ale dobrze ją rozumiałem - nic na siłę. Przynajmniej żywiła do mnie jakieś uczucie. Przyjaźń jest chyba lepsza niż nienawiść, prawda?
Siedziałem właśnie na sofie przed kominkiem, kiedy z dormitorium dziewcząt usłyszałem różne dźwięki takie jak np. tłuczone szkło. Wiedziałem, że jest tam tylko Lily.
Lily... Moja Lily! Co sił w nogach pognałem w kierunku schodów, lecz zatrzymałem się przed pierwszym schodkiem. Były one zaczarowane - żaden chłopak nie mógł po nich wejść. Rzuciłem więc odpowiednie zaklęcie, które wynalazłem razem z moją bandą i ruszyłem do drzwi..
Kiedy je otworzyłem, stanąłem jak wryty. Lily rzucała gdzie po całym pokoju wszystkim co wpadło jej w ręce. Bez zastanowienia podbiegłem do niej i złapałem za nadgarstki. Była już moja.
- Puść mnie! - warknęła wściekła. Wiedziałem, że zaraz wybuchnie.
- Nie.. - powiedziałem miękko.
- Puść! Proszę.. - zaskomlała. Chciałem już ją puścić, była taka urocza.. Ale nie! James nie!
- Nie. - powtórzyłem spokojnie. Już powoli wymiękałem.
- Dlaczego? - spytała mnie zmieszana. Wyglądała tak uroczo... Nie James, uspokój się!
- Bo Cię kocham Lily.. - słowa same wypłynęły mi z ust.. Spodziewałem się krzyku, ale ona nic nie mówiła.
Przytuliłem ją. Tak po prostu jak przyjaciel. Nie będę ją nękał. Ona sama zrozumie kiedy będzie pora.
Nagle  z jej rąk wypadł wazon, który nas rozdzielił, a my śmialiśmy się niczym dzieci.
Po około minucie wyszedłem. W tej chwili byłem najszczęśliwszym człowiekiem w Hogwarcie.

                                     ~~~~***~~~~
Następnego dnia byłam skołowana. Nie wiedziałam o czym myśleć. Kate nawet tego nie zauważała. Cały czas była u boku Remusa.  Tylko Rosalie, moja wierna przyjaciółka wspierała mnie.
Profesor McGonagall zamieniła naszą lekcję transmutacji na godzinę wychowawczą.
Nie obyło się bez uśmiechu na twarzy leniwych (tu patrz ---> Huncwoci itd.) uczniów, no i skomlenia tych lepszych.. Ja również byłam z tego powodu zdołowana, ale trudno.
- W tym roku czekają Was SUM-y... - zaczęła pani profesor, na co Huncwoci (nie licząc Remusa) zaśmiali się cicho.
- Czy chcecie coś powiedzieć? - spytała swoim szlachetnym tonem nauczycielka, a gdy Syriusz, Peter i James pokręcili głowami powróciła do swojej mowy. - Dlatego też liczę na to, że się postaracie na lekcjach, a na SUM-ach zdobędziecie dobre wyniki.
Potem już jej nie słuchałam, tylko uległam myślom w swojej głowie.
Nie wiedziałam czy Potter był moim przyjacielem czy... Tego już bałam się sama sobie przyznać - czymś więcej. Jednak odrzuciłam prędko tę myśl. Ja i Potter?! Nie, to jakieś żarty.
Choć trzeba przyznać, że jest przystojny. Te piękne, orzechowe oczy.. A jeszcze ten pocałunek..
Stop Lily! Nie możesz tak myśleć!
Akurat zadzwonił dzwonek, a ja pędem wybiegłam z klasy. Dobrze, że lekcje już się skończyły. Nie mam ochoty widzieć Pottera. Na próżno.
Byłam właśnie na błonach przy zamku, gdy dopadł mnie Potter.
- Lily! Wytłumacz mi to wszystko.. Unikasz mnie, choć niedawno się pogodziliśmy. Co to ma znaczyć? - spytał. Nie wiedziałam co mam mu powiedzieć. Że coś do niego czuje? Nie, na pewno nie.
- Mam Ci wytłumaczyć? - zapytałam poważnie, a on kiwnął głową.
- Proszę Lily, wytłumacz.
- Dobrze. A więc to wszystko jest dla mnie takie niezrozumiałe. Bardzo Cię lubię, ale boje się...
- Że mnie pokochasz? - przerwał mi, a kiedy podniosłam nie niego wzrok zobaczyłam, że się uśmiecha.
- Nie.. Nie wiem. -wydukałam, patrząc w jego piękne oczy.. Nie mogłam już wytrzymać.
Czym prędzej uciekłam od niego.. Chciałam o wszystkim zapomnieć.
Niestety upadłam na kogoś. Było mi wstyd. Co ludzie o mnie pomyślą?!
Podniosłam wzrok. Leżałam na chłopaku z siódmego roku. Był to Krukon. Zawstydzona oblałam się rumieńcem po czym spojrzałam na Pottera. Nie był zadowolony. Był zły...
_____________________
Od autorki:
Mam nadzieję, że się podoba. Moim zdaniem może być..

piątek, 1 sierpnia 2014

05. ,,..Jak przyjaciele''

Minęły już trzy dni od tamtego dnia, kiedy to pierwszy raz całowałam się z chłopakiem . No, nie licząc mojego kuzyna kiedy mieliśmy po 5 lat, ale to szczegół.
Wracałam właśnie z lekcji Zielarstwa kiedy Potter przycisną mnie do ściany.
- Do jasnej ciasnej. Potter puść mnie.. Jak dotąd wszystko jest okay więc nie chcę tego psuć.! - warknęłam.
- Czekaj, czekaj.. Powiedziałaś... Nie no, Evans! Ja za Tobą nie nadążam! - krzyknął 'wyczerpany psychicznie' James.
- Chodzi Ci o to, że nie chce psuć tego co jest między nami? - spytałam a on kiwnął głową...Czekała nas rozmowa...
- Po prostu chcę, abyśmy byli dla siebie jak przyjaciele.. - powiedziałam spokojnie.
- Jak przyjaciele.... - powtórzył sam do siebie.. Było mi go trochę żal.. Mogłabym przecież..... STOP Lily! On Cię wykorzysta jak inne i odhaczy ze swojej listy! Ale z drugiej strony, nie latał by za mną od tylu lat. Inne, które by nie zwracały na niego uwagi po prostu zniósł i poszedł do innych...
- Wiesz, ja nie chcę tak szybko... - no i mi się wymsknęło! Jejciu!
- Co?? Czyli mam jednak u Ciebie szanse? - spytał ożywiony.. No brawo Lily, dałaś mu nadzieję!
Teraz tylko z tego wybrnij... Ale jak to zrobić, aby go nie zranić?
- Słuchaj James.. Może i masz jakieś malutkie szanse, ale nie bierz tego na poważnie. - powiedziałam uśmiechając się lekko.. Tak dla pocieszenia oczywiście.
- Jasne, rozumiem.. Nic na siłę. - mruknął pod nosem i uśmiechnął się, ale ja wiedziałam, że to tak naprawdę uśmiech pocieszenia, bo tak naprawdę w głębi duszy był zrozpaczony...
Niewiele myśląc podeszłam bliżej jego i delikatnie pocałowałam w usta...
Po chwili zrozumiałam co zrobiłam. Dałam mu jeszcze większą nadzieję... Chyba.
- Po co to zrobiłaś? - spytał po chwili . No właśnie - po co?
- Nie wiem.... - powiedziałam drżącym głosem po czym już pewniej zapytałam. - Może dlatego, że się o ciebie boję?
- Może.... - odpowiedział po chwili, po czym jego ręka objęła mnie w talii , po czym powtórzył. - Może.
Czułam, że posunął się za daleko. Czułam, ale nic z tym nie robiłam. Czy nie chciałam? Nie wiem..
Chwilę później czułam dotyk jego warg na swoich.. Czułam się anielsko i nie zamierzałam tego przerywać. Nie teraz.... Odwzajemniłam pocałunek po czym wróciłam do normalności i odepchnęłam go od siebie..
- Muszę iść... - wyszeptałam..
- Ja też Cię kocham Lily! - krzyknął za mną James.. Mieliśmy być dla siebie.... jak przyjaciele, a wyszło zupełnie inaczej! Jestem na siebie wściekła, ale gdy przypomina mi się jego pocałunek.. Taki delikatny, a jednak stanowczy...  Nie Lily, teraz to odkręć! Możecie być tylko przyjaciółmi..
Na razie tylko przyjaciółmi...


środa, 30 lipca 2014

04. Randka z Potterem

Wchodząc do swojego dormitorium nie wiedziałam, że czeka mnie męka. Otóż to -MĘKA to odpowiednie słowo. Zostałam wymalowana, uczesana a potem wybierałyśmy strój. Ostatecznie zostałam ubrana w turkusową bluzkę oraz krótką  spódniczkę a do tego buty w na wysokim obcasie. Chcąc nie chcąc musiałam się w to ubrać, robiąc przyjemność Kate, tym samym godząc się z nią.
Kiedy wybiła 16:00 dziewczyny wręcz siłą wypchały mnie z dormitorium. W Pokoju Wspólnym, tuż przy oknie stał nawet elegancko ubrany James Potter. Trzeba przyznać, że nawet z potarganymi włosami wyglądał całkiem przystojnie.. Ostrożnie podeszłam do niego, aby mnie nie zauważył. Na próżno.
- Lily! Jak ty pięknie wyglądasz.. Liluś! - powiedział.
- Tylko nie Liluś! - krzyknęłam stłumionym tonem.
- Dlaczego?
- Nie pytaj tylko choć! - mruknęłam po czym złapałam go za rękę i wyprowadziłam z wieży.
Spotkanie było całkiem miłe.. Nawet z Potterem dało się rozmawiać jak z człowiekiem, ale cały czas się do mnie przyklejał.. Brr..
Po jakimś czasie chodzenia wśród jeziora usiedliśmy na ławce pod starym dębem.. Nawet odległość między nami była dość przyzwoita...
- Lily? - zaczął Potter.. Nie wiedziałam o co mu chodzi, ale dobra..
- Hmm? - mruknęłam pod nosem..
- Powiedz mi, dlaczego nie może być tak zawsze? - spytał się.. Przecież to oczywiste, pomyślałam.
- Gdybyś zawsze był taki uprzejmy, nie rzucał zaklęć na każdego kto spojrzy na Ciebie z ukosa to bym się zastanowiła. - powiedziałam tonem człowieka, który ma 100 lat. Nagle Potter się ożywił.
- To wtedy byłaby szansa na to, że ty... i ja.. - zamarzył się. Niech pomyślę...
- Gdybyś się zmienił na lepsze to tak... - powiedziałam cicho, ale i tak to usłyszał..
- Uwielbiam Cię Liluś! - krzyknął na całe błonia, a przechodzący obok ludzie popatrzeli na nas jak na wariatów, po czym wybuchnęli śmiechem.. Znali przecież słynnego Jamesa Pottera - tego co zakochał się rudej.
- Nie nazywaj mnie Liluś! - warknęłam.. Byłam już kompletnie wściekła. Wstawałam, kiedy Potter złapał mnie za rękę i zatrzymał.
- Łapska przy sobie! - wydarłam się na niego. Miałam go po dziurki w nosie.
- Ja już ciebie nie rozumiem! Co ja zrobię to jest źle!! - teraz to on zaczął na mnie krzyczeć, lecz wciąż nie puszczał mojej ręki . Właściwie to sama tego nie chciałam.... STOP Lily!
- Bo nawet jak coś zrobisz dobrze, to musisz to popsuć. Tak jak tą randkę James! - krzyczałam wyszarpując rękę z jego uścisków. Nagle Potter zastygł.
- Co jest? - spytałam cicho.
- Ty... powiedziałaś... na mnie... po imieniu. - powiedział uradowany i wziął mnie na ręce kręcąc w powietrzu.
- Puść mnie ty kretynie! - krzyczałam między napadami śmiechu . On też się śmiał .
- Nie! Bo Cię kocham! - krzyknął uradowany widząc na mojej twarzy uśmiech .
- A ja Cię baardzo lubię! - wyznałam cichym krzyknięciem i nagle Potter postawił mnie na ziemi.
- Jak bardzo? - spytał poważnie, choć wiedziałam, że w duszy jest szczęśliwy.
- Jak jest tak jak teraz to bardzo bardzo. A jak nie... to tak sobie bardzo. - wytłumaczyłam..
Na twarzy Jamesa Pottera zagościł uśmiech po czym niebezpiecznie zaczął się zbliżać.
- Co ty? - spytałam, ale nic więcej nie mogłam powiedzieć, bo zamknął mi usta pocałunkiem.
__________________________________
Od autorki:
Mi się średnio podoba :( . Przepraszam, że tak długo czekaliście ale wakacje no i nie miałam weny..

poniedziałek, 28 lipca 2014

03. Tęsknota

Po odejściu dyrektora długo zastanawiałam się nad jego słowami . Faktycznie, Severus zaczął być inny niż zwykle . Coraz częściej stawał po stronie Sam-Wiesz-Kogo i to mi się nie podobało.
Po chwili namysłu postanowiłam porozmawiać z Potterem i Kate . Tylko to przyszło mi do głowy .
Byłam już niedaleko portretu Grubej Damy, kiedy usłyszałam kłótnie Severusa i Jemsa . Bez zastanowienia pobiegłam tam .  Gdy tylko się tam znalazłam Syriusz mruknął : ,,Patrzcie, idzie adwokat Smarka''.
Byłam na niego wkurzona, ale nie to miałam teraz na głowie.
- Przestańcie! - krzyknęłam.. Severus uśmiechnął się do Pottera, a ten spojrzał na mnie wilkiem.
- Snape, ty Smarku! Jeśli w tej chwili go nie zostawisz... - powiedziałam
- To co szlamo?! - przerwał mi. Byłam na niego wściekła, tak zresztą jak i James.
- Zostawisz Jamesa?! Czy może wolisz polecieć z krwią na twarzy do skrzydła szpitalnego?! - warknęłam. Wszyscy zebrani, łącznie z Potterem i Severusem byli zdziwieni, że bronię mojego adoratora.
- A od kiedy jesteście razem? Hm?! - krzyknął wściekły Snape.
- Nic Ci do tego. - mruknęłam po czym zapytałam się Pottera. - To dzisiejsze spotkanie jest nadal aktualne?
Potter nie mało zaczął skakać z radości, a reszta Huncwotów (łącznie z Kate) patrzyła na mnie jak na kosmitkę. Nie obchodziło mnie co sobie pomyślą. Ja muszę to wszystko sobie poukładać. Ponadto strasznie tęsknie za Jamesem. Na moje pytanie ten poprzednio wymieniony kiwnął energicznie głową...
- Jeszcze raz Smarku zaczepisz Jamesa, to Ci pokażę. - warknęłam. Chyba do niego dotarło bo posmutniał.
- Lily, wybacz mi! Proszę.. - załkał. Nie wiem czy mogę, ale.. Nie, jest jedna rzecz która pokaże jego oblicze.
- Severusie, czy nadal chcesz dołączyć do śmierciożerców? - spytałam poważnie, a on spuścił głowę .
- Tak, Lily. Zamierzam  do nich dołączyć i nic nie zmieni mojej decyzji! - odparł trochę smutno.
- W takim razie nie myśl, że zmienię swoją decyzję Snape. To już koniec naszej przyjaźni. - powiedziałam po czym odwróciłam się na pięcie i już miałam iść kiedy sobie coś przypomniałam. Od razu odkręciłam się w stronę Pottera po czym złapałam go za rękę i odeszłam do Pokoju Wspólnego. Nie chciałam aby znów się pokłócili, nie teraz. Szybkim krokiem ruszyliśmy do Pokoju Wspólnego gdzie opadliśmy na kanapę i wybuchnęliśmy śmiechem.
- Lilyanne Evans, ja Ciebie nie poznaje! Co z sobą zrobiłaś? - spytał rozbawiony Potter na co ja uśmiechnęłam się szeroko.
- Muszę sobie wszystko poukładać... Przeżyłam poważną rozmowę, która otworzyła mi oczy... No i przepraszam. - mruknęłam. Potter zaśmiał się po czym potargał swoje włosy, które i tak były już w nagannym stanie, ale nic nie mówiłam na jego czyn.
- No dobrze... To co, idziemy? - zapytał już poważnym tonem.
-Nie, nie, nie! Na początek muszę przemyśleć w związku z nami! - krzyknęłam jak oparzona.
- Czyli będziesz ze mną, Evans? - zapytał z wyczuwalną nadzieją w głosie.
- Nie, Potter..
- Jeszcze nie. - zaśmiał się. Już nie miałam siły się na niego wściekać.
- Spotkamy się o 16:00 . Do zobaczenia - powiedziałam i odeszłam do swojego pokoju...
Te całe dwie godziny dały mi się we znaki. Strasznie tęskniłam za Jamesem.
Nie Lily, uspokój się! Ciebie i jego nic nie łączy! Jak już to możecie być przyjaciółmi!
I z taką myślą poszłam wziąć się w garść przed nadchodzącym spotkaniem....
__________________________________________________________
Od autorki:
Przepraszam, że wyszło głupio. Ale kończąc nie miałam weny :(

czwartek, 24 lipca 2014

02. Rozczarowanie

                                                            Ukochana  Lily!
Zapraszam Cię na spotkanie. Być może i tak się nie zgodzisz, ale są szanse! 
Proszę Cię Liluś, słońce ty moje! Jeśli się zgadzasz to przyjdź jutro pod stary dąb o 16:00 . 
Będę czekał z utęsknieniem. 
                                                                                               Twój ukochany, 
                                                                                                                James

Siedziałam na brzegu łóżka i po raz setny czytałam ze złością list od Pottera. Taak,to w jego stylu, ale żeby tak codziennie kogoś męczyć?! Zwijam papier w kulkę i wrzucam do śmieci.
Myślałam, że już tego nie będzie, a jak widać ,,Umówisz się ze mną Evans?'' jest jego mottem życiowym.
-Już spokojnie Lily, on chciał dobrze.. Znasz go. - uspokaja mnie Rosalie.
- Tak, na pewno. On i dobrze! - odgryzam się. James Potter od pierwszej klasy dokuczał innym. Nawet siódmoklasistom!  Był wręcz do niezniesienia. Okropny palant!
- A moim zdaniem to ty wszystko psujesz. - odezwała się wreszcie Kate. Nie, teraz przesadziła.
- Ja? Ja?! Błagam Cię, co ty wygadujesz?! - krzyknęłam. Byłam wstrząśnięta, tak jak zresztą jak i Rose.
- Taka jest prawda. A on biedaczek.. nadal Cię kocha! - prychnęła. - Wychodzę!
- A i nie wracaj! Zamieszkaj u tego swojego chłopaka! - krzyknęłam na co ona spakowała swoje rzeczy i wybiegła trzaskając drzwiami. Po chwili zrozumiałam, że przesadziłam, ale sama sobie bałam się tego przyznać. Lily, nie możesz się przecież załamać! A jednak mogę bo za chwilę będzie kolacja.
Do Wielkiej Sali szłam wręcz jak na ścięcie, a kiedy tam weszłam myślałam, że zwariuję.
Kate siedziała wśród Huncwotów, zajadając się tostem i jednocześnie siedząc na kolanach Remusa. Syriusz i Jemes siedzieli śmiejąc się, a gdy mnie zobaczyli zamilkli i zaczęli coś szeptać, patrząc zimnym wzrokiem.
Postanowiłam usiąść jak najdalej od nich, nie chciałam ich widzieć ani słyszeć. Miałam wszystkiego dość...
Rozumiałam  Kate, że była zła. W końcu chodziło o przyjaciela jej sympatii.. Ale dlaczego nie spojrzała na mój punkt widzenia? Przecież od samego początku mnie wspierała. Aż tu nagle teraz nastał  czas piątego roku i się pokłóciłyśmy. Po chwili w oczach miałam  łzy i wybiegłam z sali,  za sobą słysząc śmiech Huncwotów i Kate.
Zatrzymałam się w nieznanym mi korytarzu lejąc gorzkie łzy. Dlaczego jedna rzecz potrafi zniszczyć wszystko?!
- Dziecko, czemu płaczesz? - zapytał się pan dyrektor Albus Dumbledore. Na samą jego obecność aż się wzdrygnęłam. Powiedzieć mu czy nie? Chyba nie interesują go sprawy sercowe, ale może...
- To wszystko przez niby zakochanie Pottera. Straciłam przyjaciółkę - załkałam.
- James naprawdę Cię kocha Lily.. - powiedział łagodnie dyrektor.
- Może i tak. Ale tracę przez niego przyjaciół. Na początek Severusa a teraz Kate. To mnie przerasta!
- Może zastanów się nad tym i daj mu szanse. Spotkaj się z nim, porozmawiaj. - mruknął swoim miłym tonem nauczyciel.
- Nie wiem czy będzie chciał. - rzekłam smutno.
- A w sprawie Severusa Snape'a . Nie powinnaś się nim martwić. Martw się o siebie drogie dziecko. A teraz zastanów się, poważnie. Ja muszę już iść. Pamiętaj, przemyśl to! - powiedział na odchodnym i odszedł.
Nie powinnam żałować Severusa? Co on miał na myśli? Nie wiem, ale to dyrektor i ważna osobowość. Być może ma racje. Jeśli tak, to bardzo się rozczarowałam osobą Snape'a.
____________________________
Tadam! I jak? Podoba się? Piszcie szczerze.

01. Ponowne spotkanie...

Budzą mnie poranne promienie słoneczne, które zręcznie omijają cieniutką zasłonkę. Nie mam ochoty wstawać. Najchętniej zatrzymałabym tą chwile na dłużej, ale nie mogę.
Nagle w moim umyśle bije dzwonek alarmowy. Lily, przecież to właśnie dziś jedziesz do Hogwartu!
Z prędkością światła czynię poranne, mugolskie czynności po czym jak petarda wraz z bagażem wsiadam do samochodu. Ale tacie się nie śpieszy. Idzie swoim powolnym krokiem do pojazdu, po czym ziewając odpala silnik. Minuty ciągnęły się w nieskończoność, a ja coraz częściej zerkałam na zegarek, który był na lewej ręce. Po jakimś czasie (dla mnie były to lata) znaleźliśmy się na stacji King's Cross i pośpiesznie znalazłam się na peronie 9 i 3/4 . Tam jak co roku, były tłumy uczniów wraz z żegnającymi je rodzinami.
Mnie w tym roku nikt nie miał odprowadzić. Tata od razu pojechał do pracy, mama leżała chora w łóżku, a Petunia... Na nią nie miałam co liczyć. Można powiedzieć, że nie jesteśmy już siostrami.
Rozglądam się po peronie w poszukiwaniu przyjaciółek - Kate i Rosalie. Znajduje je tuż przy wejściu do czwartego od końca wagonu. Podchodzę, ale one są zajęte rozmową z matkami, więc nie chcę się  mieszać. Jak zauważyłam, w tym roku cała banda Huncwotów przyszła z rodzicami. Nawet Syriusz Black - czarna owca w rodzinie, był w ich towarzystwie.. Nagle mój wzrok zatrzymał się na wysokim brunecie, o jasnej cerze i pięknych, brązowych oczach. Nigdy nie sądziłam, że James ma takie ładne oczy.
Stop Lily! Przecież ty nienawidzisz Pottera! Po około siedmiu minutach, kiedy wszyscy kierowali się do wagonów zobaczyłam Pottera idącego po schodkach. Nagle do głowy wpadła mi pewna myśl. Przecież teraz to ja mogę mu się narzucić. Raz się żyje.
- Cześć, Potter! - krzyknęłam, a on zaskoczony odwrócił się z uśmiechem na ustach. Nie, to chyba nie był dobry pomysł. Pewnie znów będzie próbował mnie zaprosić na randkę. Dlaczego on zawsze robi coś, co zrobić nie trzeba..
- Lily! - odkrzyknął i już miał coś powiedzieć kiedy Peter zaciągnął go do pociągu. Peter Pettigrew nigdy nie był uważany za przejaw inteligencji, ale teraz bardzo mu w duchu dziękuje..  Mówiąc szczerze Huncwoci mają z niego tylko jedną, ale za to bardzo przydatną korzyść. Otóż Glizdon uwielbia jedzenie i to on im je dostarcza. Ponadto jest zupełnie jak zegarek. Zawsze pięć minut przed posiłkiem jest na sali, co ułatwia jego bandzie punktualność kiedy zerwą noce.
- Lily, idziesz? - z zamyśleń wyrwał mnie głos Rosalie. Była o mnie bardzo zatroskana, szczególnie w sprawach z Severusem i Potterem.
- Tak, już idę.. - mruknęłam ponuro. Rozejrzałam się raz jeszcze. Kate była teraz zajęta posyłaniem pocałunków swoim adoratorom. Interesowały ją tylko sprawy sercowe : kto z kim jest czy kto się z kim rozstał. Wiedziała wszystko, nawet co się dzieje w pokoju wspólnym innych domów.
Tak więc ona moich kłamstewek nie zauważała. Niestety Rose jest inna. Ona... jest jak wykrywacz kłamstw!
- Lilyanne Evans, jako twoja najlepsza przyjaciółka wiem, że coś Cię dręczy. - powiedziała i westchnęła teatralnie. - Powiedz, co Cię gryzie?
Przez chwilę zastanawiałam się czy jej powiedzieć o tych ciągłych listach od Jamesa Pottera, a raczej monologu listów, bo ja naprawdę rzadko odpisywałam.
- Potter. - szepnęłam. To jej wystarczyło - nie wtrącała się więcej. Rozumiała, że nie chcę o tym rozmawiać. Zajęłyśmy pusty przedział i rozsiadłyśmy się wygodnie. Po jakimś czasie dołączyła do nas Kate, lecz nie sama. Była w towarzystwie...
-Remus? Co wy tu do diabła razem robicie?! - spytałam zaskoczona. Remus Lupin wraz z moją przyjaciółką Kate stali obok siebie (bardzo blisko siebie) i  trzymali się za ręce. Na te słowa, moja przyjaciółka spiekła raka, Lunatyk wbił wzrok w podłogę, a za nimi rozciągał się śmiech reszty Huncwotów.
Pośpiesznie odwróciłam wzrok i wyciągnęłam książkę z torby. Jeszcze tego mi brakowało, żeby Potter usiadł ze mną w peronie. Pff..
- Czy pozwolicie, abym tu się rozgościł wraz z przyjaciółmi? - spytał szarmanckim głosem Potter. Przez ułamek sekundy zaczęłam zastanawiać się czy mu pozwolić.
- Dobrze, siadajcie. - mruknęłam i wszyscy łącznie z Peterem, który właśnie zajadał się swoją drożdżówką, spojrzeli na mnie jak na wariatkę więc pośpiesznie wytłumaczyłam. - No co, przecież i tak byście tu usiedli.
To wystarczyło aby ich uspokoić, ale tylko Potter nadal gapił się na mnie zdziwiony. W końcu wzruszył ramionami i usiadł naprzeciw mnie.
Resztę drogi do Hogwartu spędziliśmy grając w Eksplodującego Durnia. Nagle za drzwiami pojawiła się pani ze słodyczami i wszyscy oprócz mnie i Pottera wyszli na korytarz.
- Czemu taka jesteś? - spytał po chwili milczenia po czym pośpiesznie dodał - No bo wiesz, ani razu nie powiedziałaś coś typu ,,Spadaj Potter!'' i tak ogólnie miła dla mnie jesteś.
- Wiesz czemu? - spytałam a on pokręcił głową. - Bo jak na razie się nie wygłupiasz do końca wytrzymałości i ani razu nie zawołałeś do mnie ,,Evans, umówisz się ze mną?!'' .
Nagle na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
- Evans?! Umówisz się ze mną?! - zapytał głośno i oboje wybuchliśmy śmiechem.

_________
Od Autorki:
Mam nadzieję, że się  podoba. To pierwszy mój blog typu fan fiction (nie licząc o przygodach Zuzanny).
Czekam na komentarze. Ale proszę was abyście pisali to co sądzicie w głębi duszy i co waszym zdaniem jest nie tak.