Minęły już trzy dni od tamtego dnia, kiedy to pierwszy raz całowałam się z chłopakiem . No, nie licząc mojego kuzyna kiedy mieliśmy po 5 lat, ale to szczegół.
Wracałam właśnie z lekcji Zielarstwa kiedy Potter przycisną mnie do ściany.
- Do jasnej ciasnej. Potter puść mnie.. Jak dotąd wszystko jest okay więc nie chcę tego psuć.! - warknęłam.
- Czekaj, czekaj.. Powiedziałaś... Nie no, Evans! Ja za Tobą nie nadążam! - krzyknął 'wyczerpany psychicznie' James.
- Chodzi Ci o to, że nie chce psuć tego co jest między nami? - spytałam a on kiwnął głową...Czekała nas rozmowa...
- Po prostu chcę, abyśmy byli dla siebie jak przyjaciele.. - powiedziałam spokojnie.
- Jak przyjaciele.... - powtórzył sam do siebie.. Było mi go trochę żal.. Mogłabym przecież..... STOP Lily! On Cię wykorzysta jak inne i odhaczy ze swojej listy! Ale z drugiej strony, nie latał by za mną od tylu lat. Inne, które by nie zwracały na niego uwagi po prostu zniósł i poszedł do innych...
- Wiesz, ja nie chcę tak szybko... - no i mi się wymsknęło! Jejciu!
- Co?? Czyli mam jednak u Ciebie szanse? - spytał ożywiony.. No brawo Lily, dałaś mu nadzieję!
Teraz tylko z tego wybrnij... Ale jak to zrobić, aby go nie zranić?
- Słuchaj James.. Może i masz jakieś malutkie szanse, ale nie bierz tego na poważnie. - powiedziałam uśmiechając się lekko.. Tak dla pocieszenia oczywiście.
- Jasne, rozumiem.. Nic na siłę. - mruknął pod nosem i uśmiechnął się, ale ja wiedziałam, że to tak naprawdę uśmiech pocieszenia, bo tak naprawdę w głębi duszy był zrozpaczony...
Niewiele myśląc podeszłam bliżej jego i delikatnie pocałowałam w usta...
Po chwili zrozumiałam co zrobiłam. Dałam mu jeszcze większą nadzieję... Chyba.
- Po co to zrobiłaś? - spytał po chwili . No właśnie - po co?
- Nie wiem.... - powiedziałam drżącym głosem po czym już pewniej zapytałam. - Może dlatego, że się o ciebie boję?
- Może.... - odpowiedział po chwili, po czym jego ręka objęła mnie w talii , po czym powtórzył. - Może.
Czułam, że posunął się za daleko. Czułam, ale nic z tym nie robiłam. Czy nie chciałam? Nie wiem..
Chwilę później czułam dotyk jego warg na swoich.. Czułam się anielsko i nie zamierzałam tego przerywać. Nie teraz.... Odwzajemniłam pocałunek po czym wróciłam do normalności i odepchnęłam go od siebie..
- Muszę iść... - wyszeptałam..
- Ja też Cię kocham Lily! - krzyknął za mną James.. Mieliśmy być dla siebie.... jak przyjaciele, a wyszło zupełnie inaczej! Jestem na siebie wściekła, ale gdy przypomina mi się jego pocałunek.. Taki delikatny, a jednak stanowczy... Nie Lily, teraz to odkręć! Możecie być tylko przyjaciółmi..
Na razie tylko przyjaciółmi...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz