Wchodząc do swojego dormitorium nie wiedziałam, że czeka mnie męka. Otóż to -MĘKA to odpowiednie słowo. Zostałam wymalowana, uczesana a potem wybierałyśmy strój. Ostatecznie zostałam ubrana w turkusową bluzkę oraz krótką spódniczkę a do tego buty w na wysokim obcasie. Chcąc nie chcąc musiałam się w to ubrać, robiąc przyjemność Kate, tym samym godząc się z nią.
Kiedy wybiła 16:00 dziewczyny wręcz siłą wypchały mnie z dormitorium. W Pokoju Wspólnym, tuż przy oknie stał nawet elegancko ubrany James Potter. Trzeba przyznać, że nawet z potarganymi włosami wyglądał całkiem przystojnie.. Ostrożnie podeszłam do niego, aby mnie nie zauważył. Na próżno.
- Lily! Jak ty pięknie wyglądasz.. Liluś! - powiedział.
- Tylko nie Liluś! - krzyknęłam stłumionym tonem.
- Dlaczego?
- Nie pytaj tylko choć! - mruknęłam po czym złapałam go za rękę i wyprowadziłam z wieży.
Spotkanie było całkiem miłe.. Nawet z Potterem dało się rozmawiać jak z człowiekiem, ale cały czas się do mnie przyklejał.. Brr..
Po jakimś czasie chodzenia wśród jeziora usiedliśmy na ławce pod starym dębem.. Nawet odległość między nami była dość przyzwoita...
- Lily? - zaczął Potter.. Nie wiedziałam o co mu chodzi, ale dobra..
- Hmm? - mruknęłam pod nosem..
- Powiedz mi, dlaczego nie może być tak zawsze? - spytał się.. Przecież to oczywiste, pomyślałam.
- Gdybyś zawsze był taki uprzejmy, nie rzucał zaklęć na każdego kto spojrzy na Ciebie z ukosa to bym się zastanowiła. - powiedziałam tonem człowieka, który ma 100 lat. Nagle Potter się ożywił.
- To wtedy byłaby szansa na to, że ty... i ja.. - zamarzył się. Niech pomyślę...
- Gdybyś się zmienił na lepsze to tak... - powiedziałam cicho, ale i tak to usłyszał..
- Uwielbiam Cię Liluś! - krzyknął na całe błonia, a przechodzący obok ludzie popatrzeli na nas jak na wariatów, po czym wybuchnęli śmiechem.. Znali przecież słynnego Jamesa Pottera - tego co zakochał się rudej.
- Nie nazywaj mnie Liluś! - warknęłam.. Byłam już kompletnie wściekła. Wstawałam, kiedy Potter złapał mnie za rękę i zatrzymał.
- Łapska przy sobie! - wydarłam się na niego. Miałam go po dziurki w nosie.
- Ja już ciebie nie rozumiem! Co ja zrobię to jest źle!! - teraz to on zaczął na mnie krzyczeć, lecz wciąż nie puszczał mojej ręki . Właściwie to sama tego nie chciałam.... STOP Lily!
- Bo nawet jak coś zrobisz dobrze, to musisz to popsuć. Tak jak tą randkę James! - krzyczałam wyszarpując rękę z jego uścisków. Nagle Potter zastygł.
- Co jest? - spytałam cicho.
- Ty... powiedziałaś... na mnie... po imieniu. - powiedział uradowany i wziął mnie na ręce kręcąc w powietrzu.
- Puść mnie ty kretynie! - krzyczałam między napadami śmiechu . On też się śmiał .
- Nie! Bo Cię kocham! - krzyknął uradowany widząc na mojej twarzy uśmiech .
- A ja Cię baardzo lubię! - wyznałam cichym krzyknięciem i nagle Potter postawił mnie na ziemi.
- Jak bardzo? - spytał poważnie, choć wiedziałam, że w duszy jest szczęśliwy.
- Jak jest tak jak teraz to bardzo bardzo. A jak nie... to tak sobie bardzo. - wytłumaczyłam..
Na twarzy Jamesa Pottera zagościł uśmiech po czym niebezpiecznie zaczął się zbliżać.
- Co ty? - spytałam, ale nic więcej nie mogłam powiedzieć, bo zamknął mi usta pocałunkiem.
__________________________________
Od autorki:
Mi się średnio podoba :( . Przepraszam, że tak długo czekaliście ale wakacje no i nie miałam weny..
Lily and James
Lily
środa, 30 lipca 2014
poniedziałek, 28 lipca 2014
03. Tęsknota
Po odejściu dyrektora długo zastanawiałam się nad jego słowami . Faktycznie, Severus zaczął być inny niż zwykle . Coraz częściej stawał po stronie Sam-Wiesz-Kogo i to mi się nie podobało.
Po chwili namysłu postanowiłam porozmawiać z Potterem i Kate . Tylko to przyszło mi do głowy .
Byłam już niedaleko portretu Grubej Damy, kiedy usłyszałam kłótnie Severusa i Jemsa . Bez zastanowienia pobiegłam tam . Gdy tylko się tam znalazłam Syriusz mruknął : ,,Patrzcie, idzie adwokat Smarka''.
Byłam na niego wkurzona, ale nie to miałam teraz na głowie.
- Przestańcie! - krzyknęłam.. Severus uśmiechnął się do Pottera, a ten spojrzał na mnie wilkiem.
- Snape, ty Smarku! Jeśli w tej chwili go nie zostawisz... - powiedziałam
- To co szlamo?! - przerwał mi. Byłam na niego wściekła, tak zresztą jak i James.
- Zostawisz Jamesa?! Czy może wolisz polecieć z krwią na twarzy do skrzydła szpitalnego?! - warknęłam. Wszyscy zebrani, łącznie z Potterem i Severusem byli zdziwieni, że bronię mojego adoratora.
- A od kiedy jesteście razem? Hm?! - krzyknął wściekły Snape.
- Nic Ci do tego. - mruknęłam po czym zapytałam się Pottera. - To dzisiejsze spotkanie jest nadal aktualne?
Potter nie mało zaczął skakać z radości, a reszta Huncwotów (łącznie z Kate) patrzyła na mnie jak na kosmitkę. Nie obchodziło mnie co sobie pomyślą. Ja muszę to wszystko sobie poukładać. Ponadto strasznie tęsknie za Jamesem. Na moje pytanie ten poprzednio wymieniony kiwnął energicznie głową...
- Jeszcze raz Smarku zaczepisz Jamesa, to Ci pokażę. - warknęłam. Chyba do niego dotarło bo posmutniał.
- Lily, wybacz mi! Proszę.. - załkał. Nie wiem czy mogę, ale.. Nie, jest jedna rzecz która pokaże jego oblicze.
- Severusie, czy nadal chcesz dołączyć do śmierciożerców? - spytałam poważnie, a on spuścił głowę .
- Tak, Lily. Zamierzam do nich dołączyć i nic nie zmieni mojej decyzji! - odparł trochę smutno.
- W takim razie nie myśl, że zmienię swoją decyzję Snape. To już koniec naszej przyjaźni. - powiedziałam po czym odwróciłam się na pięcie i już miałam iść kiedy sobie coś przypomniałam. Od razu odkręciłam się w stronę Pottera po czym złapałam go za rękę i odeszłam do Pokoju Wspólnego. Nie chciałam aby znów się pokłócili, nie teraz. Szybkim krokiem ruszyliśmy do Pokoju Wspólnego gdzie opadliśmy na kanapę i wybuchnęliśmy śmiechem.
- Lilyanne Evans, ja Ciebie nie poznaje! Co z sobą zrobiłaś? - spytał rozbawiony Potter na co ja uśmiechnęłam się szeroko.
- Muszę sobie wszystko poukładać... Przeżyłam poważną rozmowę, która otworzyła mi oczy... No i przepraszam. - mruknęłam. Potter zaśmiał się po czym potargał swoje włosy, które i tak były już w nagannym stanie, ale nic nie mówiłam na jego czyn.
- No dobrze... To co, idziemy? - zapytał już poważnym tonem.
-Nie, nie, nie! Na początek muszę przemyśleć w związku z nami! - krzyknęłam jak oparzona.
- Czyli będziesz ze mną, Evans? - zapytał z wyczuwalną nadzieją w głosie.
- Nie, Potter..
- Jeszcze nie. - zaśmiał się. Już nie miałam siły się na niego wściekać.
- Spotkamy się o 16:00 . Do zobaczenia - powiedziałam i odeszłam do swojego pokoju...
Te całe dwie godziny dały mi się we znaki. Strasznie tęskniłam za Jamesem.
Nie Lily, uspokój się! Ciebie i jego nic nie łączy! Jak już to możecie być przyjaciółmi!
I z taką myślą poszłam wziąć się w garść przed nadchodzącym spotkaniem....
__________________________________________________________
Od autorki:
Przepraszam, że wyszło głupio. Ale kończąc nie miałam weny :(
Po chwili namysłu postanowiłam porozmawiać z Potterem i Kate . Tylko to przyszło mi do głowy .
Byłam już niedaleko portretu Grubej Damy, kiedy usłyszałam kłótnie Severusa i Jemsa . Bez zastanowienia pobiegłam tam . Gdy tylko się tam znalazłam Syriusz mruknął : ,,Patrzcie, idzie adwokat Smarka''.
Byłam na niego wkurzona, ale nie to miałam teraz na głowie.
- Przestańcie! - krzyknęłam.. Severus uśmiechnął się do Pottera, a ten spojrzał na mnie wilkiem.
- Snape, ty Smarku! Jeśli w tej chwili go nie zostawisz... - powiedziałam
- To co szlamo?! - przerwał mi. Byłam na niego wściekła, tak zresztą jak i James.
- Zostawisz Jamesa?! Czy może wolisz polecieć z krwią na twarzy do skrzydła szpitalnego?! - warknęłam. Wszyscy zebrani, łącznie z Potterem i Severusem byli zdziwieni, że bronię mojego adoratora.
- A od kiedy jesteście razem? Hm?! - krzyknął wściekły Snape.
- Nic Ci do tego. - mruknęłam po czym zapytałam się Pottera. - To dzisiejsze spotkanie jest nadal aktualne?
Potter nie mało zaczął skakać z radości, a reszta Huncwotów (łącznie z Kate) patrzyła na mnie jak na kosmitkę. Nie obchodziło mnie co sobie pomyślą. Ja muszę to wszystko sobie poukładać. Ponadto strasznie tęsknie za Jamesem. Na moje pytanie ten poprzednio wymieniony kiwnął energicznie głową...
- Jeszcze raz Smarku zaczepisz Jamesa, to Ci pokażę. - warknęłam. Chyba do niego dotarło bo posmutniał.
- Lily, wybacz mi! Proszę.. - załkał. Nie wiem czy mogę, ale.. Nie, jest jedna rzecz która pokaże jego oblicze.
- Severusie, czy nadal chcesz dołączyć do śmierciożerców? - spytałam poważnie, a on spuścił głowę .
- Tak, Lily. Zamierzam do nich dołączyć i nic nie zmieni mojej decyzji! - odparł trochę smutno.
- W takim razie nie myśl, że zmienię swoją decyzję Snape. To już koniec naszej przyjaźni. - powiedziałam po czym odwróciłam się na pięcie i już miałam iść kiedy sobie coś przypomniałam. Od razu odkręciłam się w stronę Pottera po czym złapałam go za rękę i odeszłam do Pokoju Wspólnego. Nie chciałam aby znów się pokłócili, nie teraz. Szybkim krokiem ruszyliśmy do Pokoju Wspólnego gdzie opadliśmy na kanapę i wybuchnęliśmy śmiechem.
- Lilyanne Evans, ja Ciebie nie poznaje! Co z sobą zrobiłaś? - spytał rozbawiony Potter na co ja uśmiechnęłam się szeroko.
- Muszę sobie wszystko poukładać... Przeżyłam poważną rozmowę, która otworzyła mi oczy... No i przepraszam. - mruknęłam. Potter zaśmiał się po czym potargał swoje włosy, które i tak były już w nagannym stanie, ale nic nie mówiłam na jego czyn.
- No dobrze... To co, idziemy? - zapytał już poważnym tonem.
-Nie, nie, nie! Na początek muszę przemyśleć w związku z nami! - krzyknęłam jak oparzona.
- Czyli będziesz ze mną, Evans? - zapytał z wyczuwalną nadzieją w głosie.
- Nie, Potter..
- Jeszcze nie. - zaśmiał się. Już nie miałam siły się na niego wściekać.
- Spotkamy się o 16:00 . Do zobaczenia - powiedziałam i odeszłam do swojego pokoju...
Te całe dwie godziny dały mi się we znaki. Strasznie tęskniłam za Jamesem.
Nie Lily, uspokój się! Ciebie i jego nic nie łączy! Jak już to możecie być przyjaciółmi!
I z taką myślą poszłam wziąć się w garść przed nadchodzącym spotkaniem....
__________________________________________________________
Od autorki:
Przepraszam, że wyszło głupio. Ale kończąc nie miałam weny :(
czwartek, 24 lipca 2014
02. Rozczarowanie
Ukochana Lily!
Zapraszam Cię na spotkanie. Być może i tak się nie zgodzisz, ale są szanse!
Proszę Cię Liluś, słońce ty moje! Jeśli się zgadzasz to przyjdź jutro pod stary dąb o 16:00 .
Będę czekał z utęsknieniem.
Twój ukochany,
James
Siedziałam na brzegu łóżka i po raz setny czytałam ze złością list od Pottera. Taak,to w jego stylu, ale żeby tak codziennie kogoś męczyć?! Zwijam papier w kulkę i wrzucam do śmieci.
Myślałam, że już tego nie będzie, a jak widać ,,Umówisz się ze mną Evans?'' jest jego mottem życiowym.
-Już spokojnie Lily, on chciał dobrze.. Znasz go. - uspokaja mnie Rosalie.
- Tak, na pewno. On i dobrze! - odgryzam się. James Potter od pierwszej klasy dokuczał innym. Nawet siódmoklasistom! Był wręcz do niezniesienia. Okropny palant!
- A moim zdaniem to ty wszystko psujesz. - odezwała się wreszcie Kate. Nie, teraz przesadziła.
- Ja? Ja?! Błagam Cię, co ty wygadujesz?! - krzyknęłam. Byłam wstrząśnięta, tak jak zresztą jak i Rose.
- Taka jest prawda. A on biedaczek.. nadal Cię kocha! - prychnęła. - Wychodzę!
- A i nie wracaj! Zamieszkaj u tego swojego chłopaka! - krzyknęłam na co ona spakowała swoje rzeczy i wybiegła trzaskając drzwiami. Po chwili zrozumiałam, że przesadziłam, ale sama sobie bałam się tego przyznać. Lily, nie możesz się przecież załamać! A jednak mogę bo za chwilę będzie kolacja.
Do Wielkiej Sali szłam wręcz jak na ścięcie, a kiedy tam weszłam myślałam, że zwariuję.
Kate siedziała wśród Huncwotów, zajadając się tostem i jednocześnie siedząc na kolanach Remusa. Syriusz i Jemes siedzieli śmiejąc się, a gdy mnie zobaczyli zamilkli i zaczęli coś szeptać, patrząc zimnym wzrokiem.
Postanowiłam usiąść jak najdalej od nich, nie chciałam ich widzieć ani słyszeć. Miałam wszystkiego dość...
Rozumiałam Kate, że była zła. W końcu chodziło o przyjaciela jej sympatii.. Ale dlaczego nie spojrzała na mój punkt widzenia? Przecież od samego początku mnie wspierała. Aż tu nagle teraz nastał czas piątego roku i się pokłóciłyśmy. Po chwili w oczach miałam łzy i wybiegłam z sali, za sobą słysząc śmiech Huncwotów i Kate.
Zatrzymałam się w nieznanym mi korytarzu lejąc gorzkie łzy. Dlaczego jedna rzecz potrafi zniszczyć wszystko?!
- Dziecko, czemu płaczesz? - zapytał się pan dyrektor Albus Dumbledore. Na samą jego obecność aż się wzdrygnęłam. Powiedzieć mu czy nie? Chyba nie interesują go sprawy sercowe, ale może...
- To wszystko przez niby zakochanie Pottera. Straciłam przyjaciółkę - załkałam.
- James naprawdę Cię kocha Lily.. - powiedział łagodnie dyrektor.
- Może i tak. Ale tracę przez niego przyjaciół. Na początek Severusa a teraz Kate. To mnie przerasta!
- Może zastanów się nad tym i daj mu szanse. Spotkaj się z nim, porozmawiaj. - mruknął swoim miłym tonem nauczyciel.
- Nie wiem czy będzie chciał. - rzekłam smutno.
- A w sprawie Severusa Snape'a . Nie powinnaś się nim martwić. Martw się o siebie drogie dziecko. A teraz zastanów się, poważnie. Ja muszę już iść. Pamiętaj, przemyśl to! - powiedział na odchodnym i odszedł.
Nie powinnam żałować Severusa? Co on miał na myśli? Nie wiem, ale to dyrektor i ważna osobowość. Być może ma racje. Jeśli tak, to bardzo się rozczarowałam osobą Snape'a.
____________________________
Tadam! I jak? Podoba się? Piszcie szczerze.
Zapraszam Cię na spotkanie. Być może i tak się nie zgodzisz, ale są szanse!
Proszę Cię Liluś, słońce ty moje! Jeśli się zgadzasz to przyjdź jutro pod stary dąb o 16:00 .
Będę czekał z utęsknieniem.
Twój ukochany,
James
Siedziałam na brzegu łóżka i po raz setny czytałam ze złością list od Pottera. Taak,to w jego stylu, ale żeby tak codziennie kogoś męczyć?! Zwijam papier w kulkę i wrzucam do śmieci.
Myślałam, że już tego nie będzie, a jak widać ,,Umówisz się ze mną Evans?'' jest jego mottem życiowym.
-Już spokojnie Lily, on chciał dobrze.. Znasz go. - uspokaja mnie Rosalie.
- Tak, na pewno. On i dobrze! - odgryzam się. James Potter od pierwszej klasy dokuczał innym. Nawet siódmoklasistom! Był wręcz do niezniesienia. Okropny palant!
- A moim zdaniem to ty wszystko psujesz. - odezwała się wreszcie Kate. Nie, teraz przesadziła.
- Ja? Ja?! Błagam Cię, co ty wygadujesz?! - krzyknęłam. Byłam wstrząśnięta, tak jak zresztą jak i Rose.
- Taka jest prawda. A on biedaczek.. nadal Cię kocha! - prychnęła. - Wychodzę!
- A i nie wracaj! Zamieszkaj u tego swojego chłopaka! - krzyknęłam na co ona spakowała swoje rzeczy i wybiegła trzaskając drzwiami. Po chwili zrozumiałam, że przesadziłam, ale sama sobie bałam się tego przyznać. Lily, nie możesz się przecież załamać! A jednak mogę bo za chwilę będzie kolacja.
Do Wielkiej Sali szłam wręcz jak na ścięcie, a kiedy tam weszłam myślałam, że zwariuję.
Kate siedziała wśród Huncwotów, zajadając się tostem i jednocześnie siedząc na kolanach Remusa. Syriusz i Jemes siedzieli śmiejąc się, a gdy mnie zobaczyli zamilkli i zaczęli coś szeptać, patrząc zimnym wzrokiem.
Postanowiłam usiąść jak najdalej od nich, nie chciałam ich widzieć ani słyszeć. Miałam wszystkiego dość...
Rozumiałam Kate, że była zła. W końcu chodziło o przyjaciela jej sympatii.. Ale dlaczego nie spojrzała na mój punkt widzenia? Przecież od samego początku mnie wspierała. Aż tu nagle teraz nastał czas piątego roku i się pokłóciłyśmy. Po chwili w oczach miałam łzy i wybiegłam z sali, za sobą słysząc śmiech Huncwotów i Kate.
Zatrzymałam się w nieznanym mi korytarzu lejąc gorzkie łzy. Dlaczego jedna rzecz potrafi zniszczyć wszystko?!
- Dziecko, czemu płaczesz? - zapytał się pan dyrektor Albus Dumbledore. Na samą jego obecność aż się wzdrygnęłam. Powiedzieć mu czy nie? Chyba nie interesują go sprawy sercowe, ale może...
- To wszystko przez niby zakochanie Pottera. Straciłam przyjaciółkę - załkałam.
- James naprawdę Cię kocha Lily.. - powiedział łagodnie dyrektor.
- Może i tak. Ale tracę przez niego przyjaciół. Na początek Severusa a teraz Kate. To mnie przerasta!
- Może zastanów się nad tym i daj mu szanse. Spotkaj się z nim, porozmawiaj. - mruknął swoim miłym tonem nauczyciel.
- Nie wiem czy będzie chciał. - rzekłam smutno.
- A w sprawie Severusa Snape'a . Nie powinnaś się nim martwić. Martw się o siebie drogie dziecko. A teraz zastanów się, poważnie. Ja muszę już iść. Pamiętaj, przemyśl to! - powiedział na odchodnym i odszedł.
Nie powinnam żałować Severusa? Co on miał na myśli? Nie wiem, ale to dyrektor i ważna osobowość. Być może ma racje. Jeśli tak, to bardzo się rozczarowałam osobą Snape'a.
____________________________
Tadam! I jak? Podoba się? Piszcie szczerze.
01. Ponowne spotkanie...
Budzą mnie poranne promienie słoneczne, które zręcznie omijają cieniutką zasłonkę. Nie mam ochoty wstawać. Najchętniej zatrzymałabym tą chwile na dłużej, ale nie mogę.
Nagle w moim umyśle bije dzwonek alarmowy. Lily, przecież to właśnie dziś jedziesz do Hogwartu!
Z prędkością światła czynię poranne, mugolskie czynności po czym jak petarda wraz z bagażem wsiadam do samochodu. Ale tacie się nie śpieszy. Idzie swoim powolnym krokiem do pojazdu, po czym ziewając odpala silnik. Minuty ciągnęły się w nieskończoność, a ja coraz częściej zerkałam na zegarek, który był na lewej ręce. Po jakimś czasie (dla mnie były to lata) znaleźliśmy się na stacji King's Cross i pośpiesznie znalazłam się na peronie 9 i 3/4 . Tam jak co roku, były tłumy uczniów wraz z żegnającymi je rodzinami.
Mnie w tym roku nikt nie miał odprowadzić. Tata od razu pojechał do pracy, mama leżała chora w łóżku, a Petunia... Na nią nie miałam co liczyć. Można powiedzieć, że nie jesteśmy już siostrami.
Rozglądam się po peronie w poszukiwaniu przyjaciółek - Kate i Rosalie. Znajduje je tuż przy wejściu do czwartego od końca wagonu. Podchodzę, ale one są zajęte rozmową z matkami, więc nie chcę się mieszać. Jak zauważyłam, w tym roku cała banda Huncwotów przyszła z rodzicami. Nawet Syriusz Black - czarna owca w rodzinie, był w ich towarzystwie.. Nagle mój wzrok zatrzymał się na wysokim brunecie, o jasnej cerze i pięknych, brązowych oczach. Nigdy nie sądziłam, że James ma takie ładne oczy.
Stop Lily! Przecież ty nienawidzisz Pottera! Po około siedmiu minutach, kiedy wszyscy kierowali się do wagonów zobaczyłam Pottera idącego po schodkach. Nagle do głowy wpadła mi pewna myśl. Przecież teraz to ja mogę mu się narzucić. Raz się żyje.
- Cześć, Potter! - krzyknęłam, a on zaskoczony odwrócił się z uśmiechem na ustach. Nie, to chyba nie był dobry pomysł. Pewnie znów będzie próbował mnie zaprosić na randkę. Dlaczego on zawsze robi coś, co zrobić nie trzeba..
- Lily! - odkrzyknął i już miał coś powiedzieć kiedy Peter zaciągnął go do pociągu. Peter Pettigrew nigdy nie był uważany za przejaw inteligencji, ale teraz bardzo mu w duchu dziękuje.. Mówiąc szczerze Huncwoci mają z niego tylko jedną, ale za to bardzo przydatną korzyść. Otóż Glizdon uwielbia jedzenie i to on im je dostarcza. Ponadto jest zupełnie jak zegarek. Zawsze pięć minut przed posiłkiem jest na sali, co ułatwia jego bandzie punktualność kiedy zerwą noce.
- Lily, idziesz? - z zamyśleń wyrwał mnie głos Rosalie. Była o mnie bardzo zatroskana, szczególnie w sprawach z Severusem i Potterem.
- Tak, już idę.. - mruknęłam ponuro. Rozejrzałam się raz jeszcze. Kate była teraz zajęta posyłaniem pocałunków swoim adoratorom. Interesowały ją tylko sprawy sercowe : kto z kim jest czy kto się z kim rozstał. Wiedziała wszystko, nawet co się dzieje w pokoju wspólnym innych domów.
Tak więc ona moich kłamstewek nie zauważała. Niestety Rose jest inna. Ona... jest jak wykrywacz kłamstw!
- Lilyanne Evans, jako twoja najlepsza przyjaciółka wiem, że coś Cię dręczy. - powiedziała i westchnęła teatralnie. - Powiedz, co Cię gryzie?
Przez chwilę zastanawiałam się czy jej powiedzieć o tych ciągłych listach od Jamesa Pottera, a raczej monologu listów, bo ja naprawdę rzadko odpisywałam.
- Potter. - szepnęłam. To jej wystarczyło - nie wtrącała się więcej. Rozumiała, że nie chcę o tym rozmawiać. Zajęłyśmy pusty przedział i rozsiadłyśmy się wygodnie. Po jakimś czasie dołączyła do nas Kate, lecz nie sama. Była w towarzystwie...
-Remus? Co wy tu do diabła razem robicie?! - spytałam zaskoczona. Remus Lupin wraz z moją przyjaciółką Kate stali obok siebie (bardzo blisko siebie) i trzymali się za ręce. Na te słowa, moja przyjaciółka spiekła raka, Lunatyk wbił wzrok w podłogę, a za nimi rozciągał się śmiech reszty Huncwotów.
Pośpiesznie odwróciłam wzrok i wyciągnęłam książkę z torby. Jeszcze tego mi brakowało, żeby Potter usiadł ze mną w peronie. Pff..
- Czy pozwolicie, abym tu się rozgościł wraz z przyjaciółmi? - spytał szarmanckim głosem Potter. Przez ułamek sekundy zaczęłam zastanawiać się czy mu pozwolić.
- Dobrze, siadajcie. - mruknęłam i wszyscy łącznie z Peterem, który właśnie zajadał się swoją drożdżówką, spojrzeli na mnie jak na wariatkę więc pośpiesznie wytłumaczyłam. - No co, przecież i tak byście tu usiedli.
To wystarczyło aby ich uspokoić, ale tylko Potter nadal gapił się na mnie zdziwiony. W końcu wzruszył ramionami i usiadł naprzeciw mnie.
Resztę drogi do Hogwartu spędziliśmy grając w Eksplodującego Durnia. Nagle za drzwiami pojawiła się pani ze słodyczami i wszyscy oprócz mnie i Pottera wyszli na korytarz.
- Czemu taka jesteś? - spytał po chwili milczenia po czym pośpiesznie dodał - No bo wiesz, ani razu nie powiedziałaś coś typu ,,Spadaj Potter!'' i tak ogólnie miła dla mnie jesteś.
- Wiesz czemu? - spytałam a on pokręcił głową. - Bo jak na razie się nie wygłupiasz do końca wytrzymałości i ani razu nie zawołałeś do mnie ,,Evans, umówisz się ze mną?!'' .
Nagle na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
- Evans?! Umówisz się ze mną?! - zapytał głośno i oboje wybuchliśmy śmiechem.
_________
Od Autorki:
Mam nadzieję, że się podoba. To pierwszy mój blog typu fan fiction (nie licząc o przygodach Zuzanny).
Czekam na komentarze. Ale proszę was abyście pisali to co sądzicie w głębi duszy i co waszym zdaniem jest nie tak.
Nagle w moim umyśle bije dzwonek alarmowy. Lily, przecież to właśnie dziś jedziesz do Hogwartu!
Z prędkością światła czynię poranne, mugolskie czynności po czym jak petarda wraz z bagażem wsiadam do samochodu. Ale tacie się nie śpieszy. Idzie swoim powolnym krokiem do pojazdu, po czym ziewając odpala silnik. Minuty ciągnęły się w nieskończoność, a ja coraz częściej zerkałam na zegarek, który był na lewej ręce. Po jakimś czasie (dla mnie były to lata) znaleźliśmy się na stacji King's Cross i pośpiesznie znalazłam się na peronie 9 i 3/4 . Tam jak co roku, były tłumy uczniów wraz z żegnającymi je rodzinami.
Mnie w tym roku nikt nie miał odprowadzić. Tata od razu pojechał do pracy, mama leżała chora w łóżku, a Petunia... Na nią nie miałam co liczyć. Można powiedzieć, że nie jesteśmy już siostrami.
Rozglądam się po peronie w poszukiwaniu przyjaciółek - Kate i Rosalie. Znajduje je tuż przy wejściu do czwartego od końca wagonu. Podchodzę, ale one są zajęte rozmową z matkami, więc nie chcę się mieszać. Jak zauważyłam, w tym roku cała banda Huncwotów przyszła z rodzicami. Nawet Syriusz Black - czarna owca w rodzinie, był w ich towarzystwie.. Nagle mój wzrok zatrzymał się na wysokim brunecie, o jasnej cerze i pięknych, brązowych oczach. Nigdy nie sądziłam, że James ma takie ładne oczy.
Stop Lily! Przecież ty nienawidzisz Pottera! Po około siedmiu minutach, kiedy wszyscy kierowali się do wagonów zobaczyłam Pottera idącego po schodkach. Nagle do głowy wpadła mi pewna myśl. Przecież teraz to ja mogę mu się narzucić. Raz się żyje.
- Cześć, Potter! - krzyknęłam, a on zaskoczony odwrócił się z uśmiechem na ustach. Nie, to chyba nie był dobry pomysł. Pewnie znów będzie próbował mnie zaprosić na randkę. Dlaczego on zawsze robi coś, co zrobić nie trzeba..
- Lily! - odkrzyknął i już miał coś powiedzieć kiedy Peter zaciągnął go do pociągu. Peter Pettigrew nigdy nie był uważany za przejaw inteligencji, ale teraz bardzo mu w duchu dziękuje.. Mówiąc szczerze Huncwoci mają z niego tylko jedną, ale za to bardzo przydatną korzyść. Otóż Glizdon uwielbia jedzenie i to on im je dostarcza. Ponadto jest zupełnie jak zegarek. Zawsze pięć minut przed posiłkiem jest na sali, co ułatwia jego bandzie punktualność kiedy zerwą noce.
- Lily, idziesz? - z zamyśleń wyrwał mnie głos Rosalie. Była o mnie bardzo zatroskana, szczególnie w sprawach z Severusem i Potterem.
- Tak, już idę.. - mruknęłam ponuro. Rozejrzałam się raz jeszcze. Kate była teraz zajęta posyłaniem pocałunków swoim adoratorom. Interesowały ją tylko sprawy sercowe : kto z kim jest czy kto się z kim rozstał. Wiedziała wszystko, nawet co się dzieje w pokoju wspólnym innych domów.
Tak więc ona moich kłamstewek nie zauważała. Niestety Rose jest inna. Ona... jest jak wykrywacz kłamstw!
- Lilyanne Evans, jako twoja najlepsza przyjaciółka wiem, że coś Cię dręczy. - powiedziała i westchnęła teatralnie. - Powiedz, co Cię gryzie?
Przez chwilę zastanawiałam się czy jej powiedzieć o tych ciągłych listach od Jamesa Pottera, a raczej monologu listów, bo ja naprawdę rzadko odpisywałam.
- Potter. - szepnęłam. To jej wystarczyło - nie wtrącała się więcej. Rozumiała, że nie chcę o tym rozmawiać. Zajęłyśmy pusty przedział i rozsiadłyśmy się wygodnie. Po jakimś czasie dołączyła do nas Kate, lecz nie sama. Była w towarzystwie...
-Remus? Co wy tu do diabła razem robicie?! - spytałam zaskoczona. Remus Lupin wraz z moją przyjaciółką Kate stali obok siebie (bardzo blisko siebie) i trzymali się za ręce. Na te słowa, moja przyjaciółka spiekła raka, Lunatyk wbił wzrok w podłogę, a za nimi rozciągał się śmiech reszty Huncwotów.
Pośpiesznie odwróciłam wzrok i wyciągnęłam książkę z torby. Jeszcze tego mi brakowało, żeby Potter usiadł ze mną w peronie. Pff..
- Czy pozwolicie, abym tu się rozgościł wraz z przyjaciółmi? - spytał szarmanckim głosem Potter. Przez ułamek sekundy zaczęłam zastanawiać się czy mu pozwolić.
- Dobrze, siadajcie. - mruknęłam i wszyscy łącznie z Peterem, który właśnie zajadał się swoją drożdżówką, spojrzeli na mnie jak na wariatkę więc pośpiesznie wytłumaczyłam. - No co, przecież i tak byście tu usiedli.
To wystarczyło aby ich uspokoić, ale tylko Potter nadal gapił się na mnie zdziwiony. W końcu wzruszył ramionami i usiadł naprzeciw mnie.
Resztę drogi do Hogwartu spędziliśmy grając w Eksplodującego Durnia. Nagle za drzwiami pojawiła się pani ze słodyczami i wszyscy oprócz mnie i Pottera wyszli na korytarz.
- Czemu taka jesteś? - spytał po chwili milczenia po czym pośpiesznie dodał - No bo wiesz, ani razu nie powiedziałaś coś typu ,,Spadaj Potter!'' i tak ogólnie miła dla mnie jesteś.
- Wiesz czemu? - spytałam a on pokręcił głową. - Bo jak na razie się nie wygłupiasz do końca wytrzymałości i ani razu nie zawołałeś do mnie ,,Evans, umówisz się ze mną?!'' .
Nagle na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
- Evans?! Umówisz się ze mną?! - zapytał głośno i oboje wybuchliśmy śmiechem.
_________
Od Autorki:
Mam nadzieję, że się podoba. To pierwszy mój blog typu fan fiction (nie licząc o przygodach Zuzanny).
Czekam na komentarze. Ale proszę was abyście pisali to co sądzicie w głębi duszy i co waszym zdaniem jest nie tak.
Subskrybuj:
Posty (Atom)