Lily and James

Lily and James
Lily

środa, 30 lipca 2014

04. Randka z Potterem

Wchodząc do swojego dormitorium nie wiedziałam, że czeka mnie męka. Otóż to -MĘKA to odpowiednie słowo. Zostałam wymalowana, uczesana a potem wybierałyśmy strój. Ostatecznie zostałam ubrana w turkusową bluzkę oraz krótką  spódniczkę a do tego buty w na wysokim obcasie. Chcąc nie chcąc musiałam się w to ubrać, robiąc przyjemność Kate, tym samym godząc się z nią.
Kiedy wybiła 16:00 dziewczyny wręcz siłą wypchały mnie z dormitorium. W Pokoju Wspólnym, tuż przy oknie stał nawet elegancko ubrany James Potter. Trzeba przyznać, że nawet z potarganymi włosami wyglądał całkiem przystojnie.. Ostrożnie podeszłam do niego, aby mnie nie zauważył. Na próżno.
- Lily! Jak ty pięknie wyglądasz.. Liluś! - powiedział.
- Tylko nie Liluś! - krzyknęłam stłumionym tonem.
- Dlaczego?
- Nie pytaj tylko choć! - mruknęłam po czym złapałam go za rękę i wyprowadziłam z wieży.
Spotkanie było całkiem miłe.. Nawet z Potterem dało się rozmawiać jak z człowiekiem, ale cały czas się do mnie przyklejał.. Brr..
Po jakimś czasie chodzenia wśród jeziora usiedliśmy na ławce pod starym dębem.. Nawet odległość między nami była dość przyzwoita...
- Lily? - zaczął Potter.. Nie wiedziałam o co mu chodzi, ale dobra..
- Hmm? - mruknęłam pod nosem..
- Powiedz mi, dlaczego nie może być tak zawsze? - spytał się.. Przecież to oczywiste, pomyślałam.
- Gdybyś zawsze był taki uprzejmy, nie rzucał zaklęć na każdego kto spojrzy na Ciebie z ukosa to bym się zastanowiła. - powiedziałam tonem człowieka, który ma 100 lat. Nagle Potter się ożywił.
- To wtedy byłaby szansa na to, że ty... i ja.. - zamarzył się. Niech pomyślę...
- Gdybyś się zmienił na lepsze to tak... - powiedziałam cicho, ale i tak to usłyszał..
- Uwielbiam Cię Liluś! - krzyknął na całe błonia, a przechodzący obok ludzie popatrzeli na nas jak na wariatów, po czym wybuchnęli śmiechem.. Znali przecież słynnego Jamesa Pottera - tego co zakochał się rudej.
- Nie nazywaj mnie Liluś! - warknęłam.. Byłam już kompletnie wściekła. Wstawałam, kiedy Potter złapał mnie za rękę i zatrzymał.
- Łapska przy sobie! - wydarłam się na niego. Miałam go po dziurki w nosie.
- Ja już ciebie nie rozumiem! Co ja zrobię to jest źle!! - teraz to on zaczął na mnie krzyczeć, lecz wciąż nie puszczał mojej ręki . Właściwie to sama tego nie chciałam.... STOP Lily!
- Bo nawet jak coś zrobisz dobrze, to musisz to popsuć. Tak jak tą randkę James! - krzyczałam wyszarpując rękę z jego uścisków. Nagle Potter zastygł.
- Co jest? - spytałam cicho.
- Ty... powiedziałaś... na mnie... po imieniu. - powiedział uradowany i wziął mnie na ręce kręcąc w powietrzu.
- Puść mnie ty kretynie! - krzyczałam między napadami śmiechu . On też się śmiał .
- Nie! Bo Cię kocham! - krzyknął uradowany widząc na mojej twarzy uśmiech .
- A ja Cię baardzo lubię! - wyznałam cichym krzyknięciem i nagle Potter postawił mnie na ziemi.
- Jak bardzo? - spytał poważnie, choć wiedziałam, że w duszy jest szczęśliwy.
- Jak jest tak jak teraz to bardzo bardzo. A jak nie... to tak sobie bardzo. - wytłumaczyłam..
Na twarzy Jamesa Pottera zagościł uśmiech po czym niebezpiecznie zaczął się zbliżać.
- Co ty? - spytałam, ale nic więcej nie mogłam powiedzieć, bo zamknął mi usta pocałunkiem.
__________________________________
Od autorki:
Mi się średnio podoba :( . Przepraszam, że tak długo czekaliście ale wakacje no i nie miałam weny..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz