Lily and James

Lily and James
Lily

czwartek, 7 sierpnia 2014

10.. ,,Wybacz James''

Byłam zdziwiona jego obecnością, ale nie mogłam w końcu uciec, prawda?
- Ym.. Źle się poczułam.
- A gdzie jest pan Potter. Czyżby porzucił? - spytał śmiejąc się. To było za wiele.
- Odwal się! - krzyknęłam ale on nie odszedł. Podszedł bliżej i objął mnie w talii.. Przeraziłam się.
- James! James! JAAAMES!!!! -zaczęłam się wydzierać a on zamknął mi usta pocałunkiem. Nie mogłam uwolnić się z jego uścisku.. Ale nagle coś gwałtownie odciągnęło go do tyłu.
- Zostawisz ją w spokoju?! - warknął James. Jak strasznie się ucieszyłam na jego widok!
- Nie! - ryknął tamten po czym uciekł w spokoju...
- Nic Ci nie jest? - spytał z troską Potter.
- N-n-nie... Dzię-ku-uje, że jesteś... - powiedziałam drżącym głosem. Potter uśmiechnął się lekko.
- Nie powinienem Cię zostawiać.. - powiedział ze skruchą, po czym dodał: . - Ale ty też nie jesteś bez winy.
Zawstydziłam się... Miał racje. Zresztą po tym co mu zrobiłam nie powinien przychodzić.
- Wybacz James. Wybacz mi, proszę. - zaskomlałam, a on jednym ruchem ręki przyciągnął mnie do siebie i przytulił. Było mi tak dobrze.. A ciepło bijące od niego dawało mi chęć do życia.
W środku poczułam coś dziwnego.. Takie łaskotki w brzuchu...
- Kocham Cię Lily.. Kocham Cię naprawdę. - szepnął mi do ucha James. Tak bardzo ucieszyłam się na te słowa.... I ja nie pozostałam mu dłużna.
- Uwielbiam Cię James... Uwielbiam naprawdę... - powiedziałam chichocząc, a po chwili i on dołączył do mnie śmiejąc się.
- Choć stąd. Lepiej wracajmy, z dala od tego typka.
- Ale prezent...- powiedziałam, ale on przyłożył mi palec wskazujący do ust.
- Cii... Kupiłem jej już prezent... To znaczy im.. - powiedział...
- Jaki? No i im? O co chodzi James? - dopytywałam się, na co on uśmiechnął się.
- Dowiesz się w swoim czasie. - powiedział tajemniczo po czym udaliśmy się z powrotem do Hogwardu.




Kiedy weszłam do dormitorium czekała mnie spowiedź. Tak, dokładnie - spowiedź!
Powiedziałam wszystko Rosali, a ona tylko się uśmiechała i oburzała..
- A najdziwniejsze jest to, że przy Jamesie czuję takie dziwne uczucie w brzuchu.. - wyżaliłam się.
- Ależ Lily! To tak zwane ,,Motylki w brzuchu''! Ty jesteś w nim zakochana! - powiedziała z uśmiechem na ustach. I już miała się schylać po łakoć z Miodowego Królestwa gdy krzyknęła: Szczur!!!!
- Szczur? - spytałam i już coś sobie uświadomiłam.. Peter, był nazywany Glizdonem bo jako animag zmieniał się w szczura... Ze złością podbiegłam do drzwi dormitorium Huncwotów.
- (...) Mówi, że motylki w brzuchu? U dziewczyn to podobno zakochanie! Brawo Rogacz, ona Cię kocha!-usłyszałam przez zamek w drzwiach. To mówił Syriusz....
- Ale nie kłóciła by się ze mną i to tak  drastycznie!
- A może chciała się upewnić? - spytał się Syriusz a po chwili stałam w ich dormitorium.
- PETER! Zabiję Cię. PETER TU NATYCHMIAST! - wydarłam się z uśmiechem na ustach...
- Lily.... Możemy pogadać na osobności? - spytał się mnie ze stoickim spokojem James. Nagle wszyscy wyszli.
- Skoro muszę.. - odparłam.
- Podobno... Masz motylki w brzuchu kiedy jestem w pobliżu,to prawda? - upewniał się po cichu.
- Tak.. Podobno tak to się nazywa...
- I niby to znaczy, że jest się zakochanym? - drążył temat James.
- Niby tak...
- To znaczy, że..... ? - powiedział James po czym zostawił mi miejsce na dokończenie. Już miałam mówić gdy do pokoju wpadł Syriusz.
- Sorry Rogacz, muszę przynieść książę od Eliksirów dla Remusa. - odparł Syriusz.
- Znaczy to, że.... - tutaj zrobiłam przerwę aby upewnić się, że nikt mi nie przeszkodzi. Po chwili dokończyłam - KOCHAM CIĘ...
Po chwili ja i James staliśmy w objęciach, namiętnie się całując...

***
Od autorki:
Mam nadzieję, że się podoba. Piszcie co sądzicie ;)

2 komentarze:

  1. Tak pocałunek Jily! Nie mogę uwierzyć że Lily go nienawidziła i teraz już się całują! Kocham ich! Świetny rozdział ci wyszedł choć za krótki:)

    Zapraszam na nowy rozdział:)
    lily-evans-i-james-potter.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej, jest nowy rozdział:)
    Czekam na nowy rozdział u ciebie;)

    lily-evans-i-james-potter.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń