Lily and James

Lily and James
Lily

niedziela, 24 sierpnia 2014

Sowa od autorki

No i mam nowego bloga!
Serdecznie na niego zapraszam. Jak na razie jest prolog, a niedługo 1 rozdział.
http://tajemnice-pamietnika-lily-evans.blogspot.com
Pozdrawiam,
Autorka

Sowa od Autorki Bloga

Witajcie!
Ostatnio rzadziej dodaję rozdziały - to fakt. Ale niestety, albo nie mam czasu albo weny.
Następny rozdział pojawi się już niedługo. Dlatego już was zapraszam ;-) No i komentujcie rozdziały kochani!
Jeśli macie pytania zapraszam na mojego ask'a.
Link: http://ask.fm/zuzannaa11
Macie jakieś pytania? Pytajcie właśnie tam.
No i jest druga sprawa. Myślę nad założeniem jeszcze jednego bloga o Jamesie i Lily..
Tak wiem, po co pisać nowego jak tutaj już dodałam rozdziały.
Pisać tutaj też będę. Nie usunę tych rozdziałów, bo jestem z nimi tak jakby... zżyta. Dlatego też założę nowego bloga, w którym będzie wszystko troche inaczej.. Jak już się nim zajmę to dam wam link.
Pozdrawiam,
Autorka.

wtorek, 19 sierpnia 2014

11. Nowa para w Hogwarcie

Byłam wreszcie szczęśliwa! Nie umiałam tego ukryć, a James... James cieszył się jak dziecko.
Ja,Rosalie oraz Huncwoci siedzieliśmy właśnie w Pokoju Wspólnym. Mimo iż było późno w nocy nikt się tym nie martwił. Następnego dnia ma być sobota i możemy odpocząć. Ale gdzie tam!Wtedy mija tydzień odkąd jestem z Jamesem i ma zrobić mi jakąś niespodziankę. Jaką? Niestety nie wiedziałam.
Przechodziłam właśnie przez korytarz na siódmym piętrze gdy wokół mnie zapanowała ciemność.
Wierciłam się, a nawet próbowałam krzyczeć. Nic z tego.
Po chwili usłyszałam zgrzyt drzwi i opaska z oczu zniknęła. Znajdowałam się w romantycznie wystrojonym pomieszczeniu. Na jednej ze ścian był kominek, w którym wesoło tlił się ogień. Tuż obok stała kanapa, a po parę metrów od niej był bogato nakryty stół. Wokoło czuć było woń róż.
-Cześć kochanie. -usłyszałam szarmancki głos obok swojego ucha, a po chwili osoba ta złożyła na mych ustach delikatny pocałunek. No tak, niespodzianka.
-Jamesie Potterze, wiesz jak się przestraszyłam?! - próbowałam przybrać poważny ton, lecz to mi nie wychodziło. Chłopak pociągnął mnie w stronę stołu, gdzie po chwili oboje zasiedliśmy.
Nagle Gryfon wstał i usiadł na kanapie. Nie rozumiałam o co chodzi. Dopiero kiedy poklepał miejsce obok siebie, ruszyłam w jego stronę. Potter jednym ruchem zagarną mnie do siebie i namiętnie pocałował.
-Kocham Cię Lily..
-James, ja... -zaczęłam ale przerwał mi, kładąc na moich ustach palec wskazujący.
- Nie James. Ja boje się, że.. ja nie dam rady. -tym razem powiedziałam do końca to, co zamierzałam. Chłopak gwałtownie wstał, jakby oparzony.
-Ale o co ci chodzi? Coś zrobiłem nie tak?!
- Wszystko jest idealnie James, ale ja.. Boje się, że coś popsuję. - wytłumaczyłam mu szybko, widząc jego smutną minę. Naprawdę było mi go żal.
-To dobrze kochanie.Może już lepiej wracajmy. - powiedział po czym spojrzał za okno, gdzie widniał księżyc w pełni. Po chwili objął mnie w pasie i pocałował w czoło.
-Dobranoc księżniczko. - rzekł po czym cicho wyszedł.




Kiedy wróciłam, Kate rzuciła mi oschłe spojrzenie, które zignorowałam. Miałam ją gdzieś. Teraz moje myśli zaprzątała inna osoba.
-Jak tam randka z Potterem?- moje przemyślenia przerwał jadowity głos Kate.
-Czego chcesz?! -warknęłam podnosząc się z łóżka.
-To, że mówisz, że jestem puszczalską, a sama takim aniołem nie jesteś! - zawarczała z kpiącym uśmiechem na ustach po czym wyszła. A ja zostałam sama, ze łzami w oczach.
Co ja jej zrobiłam - ta myśl błąkała się co chwila, a mój mózg nie umiał na to odpowiedzieć.
Nawet ją nie przezwałam, nigdy w życiu! No, a ponadto skąd wiedziała o mojej randce z Potterem?
To już była inna para kaloszy. Po chwili zza okna usłyszałam przeraźliwe wycie wilka i krzyk Jamesa.
Krzyk mojego Pottera! Nie wiele myśląc wybiegłam do Zakazanego Lasu, ratować miłość mojego życia.

***
Ta dam!!
I jak? Przepraszam, że tyle czekaliście ;)

czwartek, 7 sierpnia 2014

10.. ,,Wybacz James''

Byłam zdziwiona jego obecnością, ale nie mogłam w końcu uciec, prawda?
- Ym.. Źle się poczułam.
- A gdzie jest pan Potter. Czyżby porzucił? - spytał śmiejąc się. To było za wiele.
- Odwal się! - krzyknęłam ale on nie odszedł. Podszedł bliżej i objął mnie w talii.. Przeraziłam się.
- James! James! JAAAMES!!!! -zaczęłam się wydzierać a on zamknął mi usta pocałunkiem. Nie mogłam uwolnić się z jego uścisku.. Ale nagle coś gwałtownie odciągnęło go do tyłu.
- Zostawisz ją w spokoju?! - warknął James. Jak strasznie się ucieszyłam na jego widok!
- Nie! - ryknął tamten po czym uciekł w spokoju...
- Nic Ci nie jest? - spytał z troską Potter.
- N-n-nie... Dzię-ku-uje, że jesteś... - powiedziałam drżącym głosem. Potter uśmiechnął się lekko.
- Nie powinienem Cię zostawiać.. - powiedział ze skruchą, po czym dodał: . - Ale ty też nie jesteś bez winy.
Zawstydziłam się... Miał racje. Zresztą po tym co mu zrobiłam nie powinien przychodzić.
- Wybacz James. Wybacz mi, proszę. - zaskomlałam, a on jednym ruchem ręki przyciągnął mnie do siebie i przytulił. Było mi tak dobrze.. A ciepło bijące od niego dawało mi chęć do życia.
W środku poczułam coś dziwnego.. Takie łaskotki w brzuchu...
- Kocham Cię Lily.. Kocham Cię naprawdę. - szepnął mi do ucha James. Tak bardzo ucieszyłam się na te słowa.... I ja nie pozostałam mu dłużna.
- Uwielbiam Cię James... Uwielbiam naprawdę... - powiedziałam chichocząc, a po chwili i on dołączył do mnie śmiejąc się.
- Choć stąd. Lepiej wracajmy, z dala od tego typka.
- Ale prezent...- powiedziałam, ale on przyłożył mi palec wskazujący do ust.
- Cii... Kupiłem jej już prezent... To znaczy im.. - powiedział...
- Jaki? No i im? O co chodzi James? - dopytywałam się, na co on uśmiechnął się.
- Dowiesz się w swoim czasie. - powiedział tajemniczo po czym udaliśmy się z powrotem do Hogwardu.




Kiedy weszłam do dormitorium czekała mnie spowiedź. Tak, dokładnie - spowiedź!
Powiedziałam wszystko Rosali, a ona tylko się uśmiechała i oburzała..
- A najdziwniejsze jest to, że przy Jamesie czuję takie dziwne uczucie w brzuchu.. - wyżaliłam się.
- Ależ Lily! To tak zwane ,,Motylki w brzuchu''! Ty jesteś w nim zakochana! - powiedziała z uśmiechem na ustach. I już miała się schylać po łakoć z Miodowego Królestwa gdy krzyknęła: Szczur!!!!
- Szczur? - spytałam i już coś sobie uświadomiłam.. Peter, był nazywany Glizdonem bo jako animag zmieniał się w szczura... Ze złością podbiegłam do drzwi dormitorium Huncwotów.
- (...) Mówi, że motylki w brzuchu? U dziewczyn to podobno zakochanie! Brawo Rogacz, ona Cię kocha!-usłyszałam przez zamek w drzwiach. To mówił Syriusz....
- Ale nie kłóciła by się ze mną i to tak  drastycznie!
- A może chciała się upewnić? - spytał się Syriusz a po chwili stałam w ich dormitorium.
- PETER! Zabiję Cię. PETER TU NATYCHMIAST! - wydarłam się z uśmiechem na ustach...
- Lily.... Możemy pogadać na osobności? - spytał się mnie ze stoickim spokojem James. Nagle wszyscy wyszli.
- Skoro muszę.. - odparłam.
- Podobno... Masz motylki w brzuchu kiedy jestem w pobliżu,to prawda? - upewniał się po cichu.
- Tak.. Podobno tak to się nazywa...
- I niby to znaczy, że jest się zakochanym? - drążył temat James.
- Niby tak...
- To znaczy, że..... ? - powiedział James po czym zostawił mi miejsce na dokończenie. Już miałam mówić gdy do pokoju wpadł Syriusz.
- Sorry Rogacz, muszę przynieść książę od Eliksirów dla Remusa. - odparł Syriusz.
- Znaczy to, że.... - tutaj zrobiłam przerwę aby upewnić się, że nikt mi nie przeszkodzi. Po chwili dokończyłam - KOCHAM CIĘ...
Po chwili ja i James staliśmy w objęciach, namiętnie się całując...

***
Od autorki:
Mam nadzieję, że się podoba. Piszcie co sądzicie ;)

09. Wypad do Hogmeade

Po pocałunku nadal kręciło mi się w głowie, szczególnie w towarzystwie Jamesa. Ale przecież nie mogłam zrezygnować z wypadu do Hogmeade, przecież mu obiecałam!-Ale pamiętaj Potter, to nie jest żadna randka! - powiedziałam kiedy znajdowaliśmy się na obrzeżach Hogmeade. On tylko pokiwał głową.
Zaczynał już prószyć lekki śnieg, co było dla mnie dziwne.. Jest koniec października! James chyba zauważył moje zmieszanie, bo przystanął.
- Chodzi Ci o śnieg. - spytał a gdy pokiwałam głową, że tak on dodał: - Przecież to  świat czarodziei, tu wszystko jest magiczne!
No tak, nie to co u nas. Potem cały czas główkowałam co kupić tej kobiecie na urodziny..
- Co twoja mama lubi? - skapitulowałam i zapytałam się wreszcie Pottera, tym samym przerywając nieznośną ciszę między nami.
- Prawie wszystko co lubi już ma. - odpowiedział kopiąc mały, zamarznięty kamyk.
- Nie pomagasz mi Potter. - warknęłam, a on potargał swoje włosy, które i tak były w nagannym stanie. Jak zawsze zresztą.
- Wiem.. - uśmiechnął się od ucha do ucha mówiąc to. Zaczęłam intensywnie myśleć za naszą dwójkę.
- Potter, czy ty w ogóle myślisz?! - zapytałam niemal krzycząc. Byłam wściekła!
-No jasne. Zawsze myślę jak Cię zdobyć. - powiedział po czym objął mnie w pasie.
- Puść mnie ty gnojku! Ty ciemna maso! Ty... ty... - krzyczałam ale po chwili zabrakło mi słów..
- Och, panna idealna się znalazła?! Wiesz, mogłem poprosić Kate, albo Rosalie aby ze mną przyszła! Przynajmniej by mi pomogła, a nie wrzeszczała jak ty! - teraz to on krzyczał.. Poczułam się źle z tego powodu..
- No to widzisz, popełniłeś błąd! Idź w takim razie do Kate, ona Ci pomoże. A i przy okazji zaliczycie następną osobę! W Twoim przypadku Potter, to która będzie?! - spytałam ze złością. Na jego twarzy malował się ból i cierpienie...
- Jak możesz, Evans?! - krzyknął po czym odwrócił się na pięcie.
- James, poczekaj! - krzyknęłam ze skruchą w głosie. Eee tam. To nic nie dało więc pobiegłam za nim. Nadal nic. W końcu zastąpiłam mu drogę.
- Odsuń się. - warknął.
- Nie. - powiedziałam spokojnie. Na szczęście wokół nas był gwar ludzi więc nie mógł przejść.
- Odsuń, okay?
- Nie mogę! - krzyknęłam po czym kilka par oczu zwróciło na nas swój wzrok.
- O, to ciekawe czemu? - zaczął udawać zdziwionego.
- Bo mi na Tobie zależy, ale...
- Ale co? - spytał wyraźnie ożywiony...
- Wkurza mnie jak coś na co umawiamy się zrobić razem robię sama.- powiedziałam a on wyraźnie się zniechęcił. Ale już nie chciał uciekać tylko stał. Ruch wokół nas zmalał.
- Aha.. Tylko tyle?
- Nie. Chcę się Ciebie o coś spytać.
- Słucham.
- Czy ty naprawdę mnie kochasz czy tylko chcesz mnie odhaczyć ze swojej listy? - spytałam z nadzieją, że to pierwsze okaże się prawdą.
- Przesadziłaś Lily! Dobrze wiesz, że Cię kocham! - krzyknął po czym uciekł zostawiając mnie samą.
Jak mogłam być taka głupia! Przecież on Cię kocha Lily, myślałam.
Z płaczem osunęłam się na ziemię... Lepiej ze sobą skończyć. Moje życie straciło sens.
- Lily? Co ty tutaj robisz sama? - za sobą usłyszałam głos. A ten głos należał do Jake'a..

środa, 6 sierpnia 2014

08.. Zabawa w Butelkę

Wracałam właśnie do wieży Gryffindoru, wraz z Potterem.. Przechodzący obok ludzie byli zdziwieni widząc idących ramie w ramie Jamesa i Lily. Ale ich to nie obchodziło. Nadal kipieliśmy złością, ale żadne z nas nie mówiło tego na głos.
- Popełniłeś wielki błąd, Potter. - zaczęłam i uśmiechnęłam się miło do swojego towarzysza.
- Jaki? - spytał zdziwiony... Ach ten Potter!
- Dziś jest piątek, a do Hogsmeade chodzi się w weekendy.. - powiedziałam rozbawiona.
- No tak. - zaśmiał się po czym podał hasło Grubej Damie i znaleźliśmy się w Pokoju Wspólnym...
Cieszyłam się, że u mojego boku znajduje się James. Czułam się.... bezpiecznie. Miałam już iść do dormitorium, gdy zatrzymał mnie głos Pottera.
- To co, wybierasz się ze mną do Hogsmeade? - spytał z nadzieją głosie.
- Jasne! W końcu ty jesteś facetem i niezbyt wiesz co kupić kobiecie na imieniny, czy  też urodziny. - powiedziałam miło. James się uśmiechnął.
- To do jutra! - powiedział po czym posłał mi całusa. Oddałam mu i w podskokach pobiegłam do dormitorium...

Następny dzień był super! Ja, dziewczyny i Huncwoci graliśmy w eksplodującego durnia, szachy czarodziejów i...
- W butelkę. - powiedział tonem bohatera Syriusz. Na początku protestowałam, ale wszyscy uważali to za dobry pomysł. Musiałam skapitulować. Pierwszy kręcił Syriusz - wypadło na Rosalie.
- Prawda czy wyzwanie? - spytał. W jego oczach dostrzegłam błysk, ale tylko pokręciłam głową...
- Wyzwanie. - powiedziała od razu Rose..
- Masz mnie pocałować. - rzucił niby od niechcenia Syriusz, a Rosalie była cała w skowronkach. Od dawna się w nim podkochiwała. Byłyśmy w pokoju Huncwotów więc nikt nas nie widział, na całe szczęście.
Rose przybliżyła się do Syriusza i namiętnie go pocałowała. Trwało to.. No nie powiem - długo.
W między czasie Syriusz objął Rosalie w pasie i nie puszczał... Babski gnojek. Potem kręciła Rose - wypadło na Kate... Musiała powiedzieć z... ilu chłopaków zaliczyła. Remus tylko spuścił głowę i zacisnął pięści..
- Hm... Pomyślmy. Nicolas to jeden... Adrian drugi... Yhm.. Percy czwarty... Yhm.. Matias siódmy.. Yhm.. Jake ósmy.. No to razem ośmiu chłopaków. - powiedziała szczerząc zęby w uśmiechu.. Zdenerwowany Remus wybiegł z pokoju trzaskając drzwiami, lecz za nim wyszedł....
- Remus, zrywam z tobą! - krzyknęła po czym dodała. - Z Remusem dziewięciu. Ale on nie jest tak...
- Kate jak mogłaś! - krzyknęłam na nią. Nie obchodziło mnie już, że się z nią pogodziłam.
- No co, chłopcy są tylko dla zabawy. A Remus... No cóż, myślałam, że jest lepszy! - tłumaczyła chichocząc. Przesadziła! I to bardzo.
- No to gramy dalej... - powiedział Syriusz widząc jaka jest sytuacja.. Potem wszystko się uspokoiło... Nawet Kate była znośna. Po jakiś siedmiu minutach gry kręcił Syriusz. Wypadło na mnie.
- Prawda czy wyzwanie? - spytał.. Musiałam się zastanowić. Gdybym wybrała wyzwanie musiałabym coś zrobić dla Jamesa.. Ale gorsze byłoby pytanie...
- Wyzwanie. - powiedziałam a wszyscy w pomieszczeniu (razem z Remusem który wrócił) zagwizdali.
- Grzeczna dziewczynka! - pochwalił mnie Syriusz po czym dodał. - Masz pocałować się z Jamesem. Równo pięć minut!
W głowie mi się zakręciło. Pięć minut?! To chore, ale okay...
Przybliżyłam się do Jamesa. Do głowy wpadła mi myśl: Przecież my teraz tak często się całujemy!
Nagle poczułam dotyk jego warg. Po chwili już odpływałam. Byłam cała jego....


****
Od autorki:
Jak się podoba? Piszcie swoją opinię w komentarzach ;)


poniedziałek, 4 sierpnia 2014

07. ,,On Cię Kocha, a ty zadajesz mu cierpienie''

Następny dzień spędziłam na rozmyślaniu jaka to jestem głupia.. Potter się do mnie odzywa i jest okay, ale tylko na pozór. Tak naprawdę kipi z zazdrości o Jake'a - krukona, na którego wczoraj wpadłam na błoniach. Jake jest bardzo przystojny i jest wielką konkurencją dla Jemesa, przez co ten się wścieka. Biedak.
- Lily, czy ty mnie w ogóle słuchasz? - zapytała mnie Rosalie, machając ręką przed moim nosem.
- Yyy.. Tak! - zająkałam się. Nawet na lekcjach byłam nieobecna, przez co straciliśmy 5 punktów.
- Wiem, że o czymś myślisz co nie daje Ci spokoju... James czy Jake?
- Oni obaj... To znaczy bardziej James.
- Lily. Oboje się nawzajem kochacie. Trzeba Ci czegoś więcej?
- Tak!
- Oj Lily, Lily.. On Cię Kocha, a ty zadajesz mu cierpienie. Biedaczysko. Ty sobie również zadajesz cierpienie ale w inny sposób.
- Jaki? - spytałam zaintrygowana.
- Zobaczysz. - mruknęła po czym poszła do Wielkiej Sali na obiad. Niechętnie podążyłam za nią. Co miała na myśli?
- Cześć Piękna.. - powiedział ktoś za mną kiedy przekraczałam próg sali. Chciałam już powiedzieć Potterowi żeby się odwalił ale uświadomiłam sobie, że to nie jego głos. Ponadto właśnie przypatrywał się całej scence wściekły jak diablii.
- Jake?
- Tak, to ja! - uśmiechnął się miło.. Jaki on ma ładny uśmiech... Ale Potter ładniejszy. Że co,Lily?! Daj sobie spokój - nakazałam.
- Aha, fajnie. Chciałeś coś? - spytałam miło.
- Yhm. Czy poszłabyś ze mną na spacer? - zapytał się kulturalnie.
- Jasne! A kiedy i gdzie?
- Może o 17:00 na błoniach? - zaproponował. Miałam już się zgodzić, kiedy obok nas pojawił się Potter.
- Niestety dziś Liluś jest zajęta. - powiedział z wyższością. Byłam zła, ale też ciekawa co knuje.
- Jak to? Przed chwilą się zgodziła! - rzekł oburzony Jake.
- No to niestety zapomniała, że dziś idziemy do Hogsmeade kupić mojej mamie prezent na urodziny. - powiedział miło James i pocałował mnie delikatnie w usta.
- Trudno... Jesteś taką naiwną szla.... - mówił kiedy na dźwięk słowa 'szlama' wraz z Potterem byłam już wkurzona.
- Nigdy z tobą nie pójdę Jake! - krzyknęłam i zasiadłam do stołu... Byłam wkurzona..

sobota, 2 sierpnia 2014

06. Wytłumacz...

Od mojego kolejnego pocałunku z Potterem, ten wymieniony poprzednio unika mnie jak diabeł święconej wody. Nawet na mnie nie raczy spojrzeć. To tak mnie wkurza! Chwila, czy ja powiedziałam, że to mnie wkurza? No super, opętał mnie sobie wokół palca i wykorzystał!
Siedząc w swoim dormitorium nie wytrzymam... Muszę się wyżyć muszę!
I już po chwili po całym pokoju latało wszystko. Od poduszek i pościeli, po szklane rzeczy i ozdoby.
Nagle drzwi do dormitorium otworzyły się, lecz nie zwracałam uwagi kto to. Kiedy już miałam zbić piękny, renesansowy wazon, ktoś złapał mnie za rękę. To był James... Po jego minie widziałam, że nie był zadowolony z tego wydarzenia.
- Puść mnie! - warknęłam.
- Nie..
- Puść! Proszę. - zaskomlałam.
- Nie. - powtórzył.
- Dlaczego? - spytałam, choć wiedziałam jaka będzie odpowiedź tak bardzo jej potrzebowałam.
- Bo Cię kocham Lily.. - powiedział po czym przytulił mnie.. Tak po prostu. Tylko po przyjacielsku. Tylko...
Nie powiem, normalnie bym się cieszyła, że tak mówi.. Ale teraz poczułam coś dziwnego. Coś jakby ukłucie w sercu.. Chcę mi się płakać, naprawdę! Nagle rozdzielił nas spadający wazon, który potłukł się na kawałki.. Po prostu zaśmialiśmy się, nic sobie nie robiąc z rozbitego wazonu... Śmiech skutecznie odegnał płacz, lecz do czasu.. Gdy Potter zniknął znów zebrało mi się na łzy. Teraz już nie wytrzymałam i zaczęłam płakać w najbliżej leżącą  poduszkę.

                                           ~~~~***~~~~
                                                    (PERSPEKTYWA JAMESA)
Nie mogłem wytrzymać faktu, że Lily woli mnie jako przyjaciela. Chciałem czegoś więcej ale dobrze ją rozumiałem - nic na siłę. Przynajmniej żywiła do mnie jakieś uczucie. Przyjaźń jest chyba lepsza niż nienawiść, prawda?
Siedziałem właśnie na sofie przed kominkiem, kiedy z dormitorium dziewcząt usłyszałem różne dźwięki takie jak np. tłuczone szkło. Wiedziałem, że jest tam tylko Lily.
Lily... Moja Lily! Co sił w nogach pognałem w kierunku schodów, lecz zatrzymałem się przed pierwszym schodkiem. Były one zaczarowane - żaden chłopak nie mógł po nich wejść. Rzuciłem więc odpowiednie zaklęcie, które wynalazłem razem z moją bandą i ruszyłem do drzwi..
Kiedy je otworzyłem, stanąłem jak wryty. Lily rzucała gdzie po całym pokoju wszystkim co wpadło jej w ręce. Bez zastanowienia podbiegłem do niej i złapałem za nadgarstki. Była już moja.
- Puść mnie! - warknęła wściekła. Wiedziałem, że zaraz wybuchnie.
- Nie.. - powiedziałem miękko.
- Puść! Proszę.. - zaskomlała. Chciałem już ją puścić, była taka urocza.. Ale nie! James nie!
- Nie. - powtórzyłem spokojnie. Już powoli wymiękałem.
- Dlaczego? - spytała mnie zmieszana. Wyglądała tak uroczo... Nie James, uspokój się!
- Bo Cię kocham Lily.. - słowa same wypłynęły mi z ust.. Spodziewałem się krzyku, ale ona nic nie mówiła.
Przytuliłem ją. Tak po prostu jak przyjaciel. Nie będę ją nękał. Ona sama zrozumie kiedy będzie pora.
Nagle  z jej rąk wypadł wazon, który nas rozdzielił, a my śmialiśmy się niczym dzieci.
Po około minucie wyszedłem. W tej chwili byłem najszczęśliwszym człowiekiem w Hogwarcie.

                                     ~~~~***~~~~
Następnego dnia byłam skołowana. Nie wiedziałam o czym myśleć. Kate nawet tego nie zauważała. Cały czas była u boku Remusa.  Tylko Rosalie, moja wierna przyjaciółka wspierała mnie.
Profesor McGonagall zamieniła naszą lekcję transmutacji na godzinę wychowawczą.
Nie obyło się bez uśmiechu na twarzy leniwych (tu patrz ---> Huncwoci itd.) uczniów, no i skomlenia tych lepszych.. Ja również byłam z tego powodu zdołowana, ale trudno.
- W tym roku czekają Was SUM-y... - zaczęła pani profesor, na co Huncwoci (nie licząc Remusa) zaśmiali się cicho.
- Czy chcecie coś powiedzieć? - spytała swoim szlachetnym tonem nauczycielka, a gdy Syriusz, Peter i James pokręcili głowami powróciła do swojej mowy. - Dlatego też liczę na to, że się postaracie na lekcjach, a na SUM-ach zdobędziecie dobre wyniki.
Potem już jej nie słuchałam, tylko uległam myślom w swojej głowie.
Nie wiedziałam czy Potter był moim przyjacielem czy... Tego już bałam się sama sobie przyznać - czymś więcej. Jednak odrzuciłam prędko tę myśl. Ja i Potter?! Nie, to jakieś żarty.
Choć trzeba przyznać, że jest przystojny. Te piękne, orzechowe oczy.. A jeszcze ten pocałunek..
Stop Lily! Nie możesz tak myśleć!
Akurat zadzwonił dzwonek, a ja pędem wybiegłam z klasy. Dobrze, że lekcje już się skończyły. Nie mam ochoty widzieć Pottera. Na próżno.
Byłam właśnie na błonach przy zamku, gdy dopadł mnie Potter.
- Lily! Wytłumacz mi to wszystko.. Unikasz mnie, choć niedawno się pogodziliśmy. Co to ma znaczyć? - spytał. Nie wiedziałam co mam mu powiedzieć. Że coś do niego czuje? Nie, na pewno nie.
- Mam Ci wytłumaczyć? - zapytałam poważnie, a on kiwnął głową.
- Proszę Lily, wytłumacz.
- Dobrze. A więc to wszystko jest dla mnie takie niezrozumiałe. Bardzo Cię lubię, ale boje się...
- Że mnie pokochasz? - przerwał mi, a kiedy podniosłam nie niego wzrok zobaczyłam, że się uśmiecha.
- Nie.. Nie wiem. -wydukałam, patrząc w jego piękne oczy.. Nie mogłam już wytrzymać.
Czym prędzej uciekłam od niego.. Chciałam o wszystkim zapomnieć.
Niestety upadłam na kogoś. Było mi wstyd. Co ludzie o mnie pomyślą?!
Podniosłam wzrok. Leżałam na chłopaku z siódmego roku. Był to Krukon. Zawstydzona oblałam się rumieńcem po czym spojrzałam na Pottera. Nie był zadowolony. Był zły...
_____________________
Od autorki:
Mam nadzieję, że się podoba. Moim zdaniem może być..

piątek, 1 sierpnia 2014

05. ,,..Jak przyjaciele''

Minęły już trzy dni od tamtego dnia, kiedy to pierwszy raz całowałam się z chłopakiem . No, nie licząc mojego kuzyna kiedy mieliśmy po 5 lat, ale to szczegół.
Wracałam właśnie z lekcji Zielarstwa kiedy Potter przycisną mnie do ściany.
- Do jasnej ciasnej. Potter puść mnie.. Jak dotąd wszystko jest okay więc nie chcę tego psuć.! - warknęłam.
- Czekaj, czekaj.. Powiedziałaś... Nie no, Evans! Ja za Tobą nie nadążam! - krzyknął 'wyczerpany psychicznie' James.
- Chodzi Ci o to, że nie chce psuć tego co jest między nami? - spytałam a on kiwnął głową...Czekała nas rozmowa...
- Po prostu chcę, abyśmy byli dla siebie jak przyjaciele.. - powiedziałam spokojnie.
- Jak przyjaciele.... - powtórzył sam do siebie.. Było mi go trochę żal.. Mogłabym przecież..... STOP Lily! On Cię wykorzysta jak inne i odhaczy ze swojej listy! Ale z drugiej strony, nie latał by za mną od tylu lat. Inne, które by nie zwracały na niego uwagi po prostu zniósł i poszedł do innych...
- Wiesz, ja nie chcę tak szybko... - no i mi się wymsknęło! Jejciu!
- Co?? Czyli mam jednak u Ciebie szanse? - spytał ożywiony.. No brawo Lily, dałaś mu nadzieję!
Teraz tylko z tego wybrnij... Ale jak to zrobić, aby go nie zranić?
- Słuchaj James.. Może i masz jakieś malutkie szanse, ale nie bierz tego na poważnie. - powiedziałam uśmiechając się lekko.. Tak dla pocieszenia oczywiście.
- Jasne, rozumiem.. Nic na siłę. - mruknął pod nosem i uśmiechnął się, ale ja wiedziałam, że to tak naprawdę uśmiech pocieszenia, bo tak naprawdę w głębi duszy był zrozpaczony...
Niewiele myśląc podeszłam bliżej jego i delikatnie pocałowałam w usta...
Po chwili zrozumiałam co zrobiłam. Dałam mu jeszcze większą nadzieję... Chyba.
- Po co to zrobiłaś? - spytał po chwili . No właśnie - po co?
- Nie wiem.... - powiedziałam drżącym głosem po czym już pewniej zapytałam. - Może dlatego, że się o ciebie boję?
- Może.... - odpowiedział po chwili, po czym jego ręka objęła mnie w talii , po czym powtórzył. - Może.
Czułam, że posunął się za daleko. Czułam, ale nic z tym nie robiłam. Czy nie chciałam? Nie wiem..
Chwilę później czułam dotyk jego warg na swoich.. Czułam się anielsko i nie zamierzałam tego przerywać. Nie teraz.... Odwzajemniłam pocałunek po czym wróciłam do normalności i odepchnęłam go od siebie..
- Muszę iść... - wyszeptałam..
- Ja też Cię kocham Lily! - krzyknął za mną James.. Mieliśmy być dla siebie.... jak przyjaciele, a wyszło zupełnie inaczej! Jestem na siebie wściekła, ale gdy przypomina mi się jego pocałunek.. Taki delikatny, a jednak stanowczy...  Nie Lily, teraz to odkręć! Możecie być tylko przyjaciółmi..
Na razie tylko przyjaciółmi...