Byłam wreszcie szczęśliwa! Nie umiałam tego ukryć, a James... James cieszył się jak dziecko.
Ja,Rosalie oraz Huncwoci siedzieliśmy właśnie w Pokoju Wspólnym. Mimo iż było późno w nocy nikt się tym nie martwił. Następnego dnia ma być sobota i możemy odpocząć. Ale gdzie tam!Wtedy mija tydzień odkąd jestem z Jamesem i ma zrobić mi jakąś niespodziankę. Jaką? Niestety nie wiedziałam.
Przechodziłam właśnie przez korytarz na siódmym piętrze gdy wokół mnie zapanowała ciemność.
Wierciłam się, a nawet próbowałam krzyczeć. Nic z tego.
Po chwili usłyszałam zgrzyt drzwi i opaska z oczu zniknęła. Znajdowałam się w romantycznie wystrojonym pomieszczeniu. Na jednej ze ścian był kominek, w którym wesoło tlił się ogień. Tuż obok stała kanapa, a po parę metrów od niej był bogato nakryty stół. Wokoło czuć było woń róż.
-Cześć kochanie. -usłyszałam szarmancki głos obok swojego ucha, a po chwili osoba ta złożyła na mych ustach delikatny pocałunek. No tak, niespodzianka.
-Jamesie Potterze, wiesz jak się przestraszyłam?! - próbowałam przybrać poważny ton, lecz to mi nie wychodziło. Chłopak pociągnął mnie w stronę stołu, gdzie po chwili oboje zasiedliśmy.
Nagle Gryfon wstał i usiadł na kanapie. Nie rozumiałam o co chodzi. Dopiero kiedy poklepał miejsce obok siebie, ruszyłam w jego stronę. Potter jednym ruchem zagarną mnie do siebie i namiętnie pocałował.
-Kocham Cię Lily..
-James, ja... -zaczęłam ale przerwał mi, kładąc na moich ustach palec wskazujący.
- Nie James. Ja boje się, że.. ja nie dam rady. -tym razem powiedziałam do końca to, co zamierzałam. Chłopak gwałtownie wstał, jakby oparzony.
-Ale o co ci chodzi? Coś zrobiłem nie tak?!
- Wszystko jest idealnie James, ale ja.. Boje się, że coś popsuję. - wytłumaczyłam mu szybko, widząc jego smutną minę. Naprawdę było mi go żal.
-To dobrze kochanie.Może już lepiej wracajmy. - powiedział po czym spojrzał za okno, gdzie widniał księżyc w pełni. Po chwili objął mnie w pasie i pocałował w czoło.
-Dobranoc księżniczko. - rzekł po czym cicho wyszedł.
Kiedy wróciłam, Kate rzuciła mi oschłe spojrzenie, które zignorowałam. Miałam ją gdzieś. Teraz moje myśli zaprzątała inna osoba.
-Jak tam randka z Potterem?- moje przemyślenia przerwał jadowity głos Kate.
-Czego chcesz?! -warknęłam podnosząc się z łóżka.
-To, że mówisz, że jestem puszczalską, a sama takim aniołem nie jesteś! - zawarczała z kpiącym uśmiechem na ustach po czym wyszła. A ja zostałam sama, ze łzami w oczach.
Co ja jej zrobiłam - ta myśl błąkała się co chwila, a mój mózg nie umiał na to odpowiedzieć.
Nawet ją nie przezwałam, nigdy w życiu! No, a ponadto skąd wiedziała o mojej randce z Potterem?
To już była inna para kaloszy. Po chwili zza okna usłyszałam przeraźliwe wycie wilka i krzyk Jamesa.
Krzyk mojego Pottera! Nie wiele myśląc wybiegłam do Zakazanego Lasu, ratować miłość mojego życia.
***
Ta dam!!
I jak? Przepraszam, że tyle czekaliście ;)

Fajnie :) Choć jak dla mnie akcja idzie za szybko i trudno mi się połapać w uczuciach Lily bo ma co chwile inne :P Super tematyka pierwszy raz czytam bloga o Lily i Jamesie wiec bardzo mi się podoba :)
OdpowiedzUsuńDziękuje :)
OdpowiedzUsuń