Od mojego kolejnego pocałunku z Potterem, ten wymieniony poprzednio unika mnie jak diabeł święconej wody. Nawet na mnie nie raczy spojrzeć. To tak mnie wkurza! Chwila, czy ja powiedziałam, że to mnie wkurza? No super, opętał mnie sobie wokół palca i wykorzystał!
Siedząc w swoim dormitorium nie wytrzymam... Muszę się wyżyć muszę!
I już po chwili po całym pokoju latało wszystko. Od poduszek i pościeli, po szklane rzeczy i ozdoby.
Nagle drzwi do dormitorium otworzyły się, lecz nie zwracałam uwagi kto to. Kiedy już miałam zbić piękny, renesansowy wazon, ktoś złapał mnie za rękę. To był James... Po jego minie widziałam, że nie był zadowolony z tego wydarzenia.
- Puść mnie! - warknęłam.
- Nie..
- Puść! Proszę. - zaskomlałam.
- Nie. - powtórzył.
- Dlaczego? - spytałam, choć wiedziałam jaka będzie odpowiedź tak bardzo jej potrzebowałam.
- Bo Cię kocham Lily.. - powiedział po czym przytulił mnie.. Tak po prostu. Tylko po przyjacielsku. Tylko...
Nie powiem, normalnie bym się cieszyła, że tak mówi.. Ale teraz poczułam coś dziwnego. Coś jakby ukłucie w sercu.. Chcę mi się płakać, naprawdę! Nagle rozdzielił nas spadający wazon, który potłukł się na kawałki.. Po prostu zaśmialiśmy się, nic sobie nie robiąc z rozbitego wazonu... Śmiech skutecznie odegnał płacz, lecz do czasu.. Gdy Potter zniknął znów zebrało mi się na łzy. Teraz już nie wytrzymałam i zaczęłam płakać w najbliżej leżącą poduszkę.
~~~~***~~~~
(PERSPEKTYWA JAMESA)
Nie mogłem wytrzymać faktu, że Lily woli mnie jako przyjaciela. Chciałem czegoś więcej ale dobrze ją rozumiałem - nic na siłę. Przynajmniej żywiła do mnie jakieś uczucie. Przyjaźń jest chyba lepsza niż nienawiść, prawda?
Siedziałem właśnie na sofie przed kominkiem, kiedy z dormitorium dziewcząt usłyszałem różne dźwięki takie jak np. tłuczone szkło. Wiedziałem, że jest tam tylko Lily.
Lily... Moja Lily! Co sił w nogach pognałem w kierunku schodów, lecz zatrzymałem się przed pierwszym schodkiem. Były one zaczarowane - żaden chłopak nie mógł po nich wejść. Rzuciłem więc odpowiednie zaklęcie, które wynalazłem razem z moją bandą i ruszyłem do drzwi..
Kiedy je otworzyłem, stanąłem jak wryty. Lily rzucała gdzie po całym pokoju wszystkim co wpadło jej w ręce. Bez zastanowienia podbiegłem do niej i złapałem za nadgarstki. Była już moja.
- Puść mnie! - warknęła wściekła. Wiedziałem, że zaraz wybuchnie.
- Nie.. - powiedziałem miękko.
- Puść! Proszę.. - zaskomlała. Chciałem już ją puścić, była taka urocza.. Ale nie! James nie!
- Nie. - powtórzyłem spokojnie. Już powoli wymiękałem.
- Dlaczego? - spytała mnie zmieszana. Wyglądała tak uroczo... Nie James, uspokój się!
- Bo Cię kocham Lily.. - słowa same wypłynęły mi z ust.. Spodziewałem się krzyku, ale ona nic nie mówiła.
Przytuliłem ją. Tak po prostu jak przyjaciel. Nie będę ją nękał. Ona sama zrozumie kiedy będzie pora.
Nagle z jej rąk wypadł wazon, który nas rozdzielił, a my śmialiśmy się niczym dzieci.
Po około minucie wyszedłem. W tej chwili byłem najszczęśliwszym człowiekiem w Hogwarcie.
~~~~***~~~~
Następnego dnia byłam skołowana. Nie wiedziałam o czym myśleć. Kate nawet tego nie zauważała. Cały czas była u boku Remusa. Tylko Rosalie, moja wierna przyjaciółka wspierała mnie.
Profesor McGonagall zamieniła naszą lekcję transmutacji na godzinę wychowawczą.
Nie obyło się bez uśmiechu na twarzy leniwych (tu patrz ---> Huncwoci itd.) uczniów, no i skomlenia tych lepszych.. Ja również byłam z tego powodu zdołowana, ale trudno.
- W tym roku czekają Was SUM-y... - zaczęła pani profesor, na co Huncwoci (nie licząc Remusa) zaśmiali się cicho.
- Czy chcecie coś powiedzieć? - spytała swoim szlachetnym tonem nauczycielka, a gdy Syriusz, Peter i James pokręcili głowami powróciła do swojej mowy. - Dlatego też liczę na to, że się postaracie na lekcjach, a na SUM-ach zdobędziecie dobre wyniki.
Potem już jej nie słuchałam, tylko uległam myślom w swojej głowie.
Nie wiedziałam czy Potter był moim przyjacielem czy... Tego już bałam się sama sobie przyznać - czymś więcej. Jednak odrzuciłam prędko tę myśl. Ja i Potter?! Nie, to jakieś żarty.
Choć trzeba przyznać, że jest przystojny. Te piękne, orzechowe oczy.. A jeszcze ten pocałunek..
Stop Lily! Nie możesz tak myśleć!
Akurat zadzwonił dzwonek, a ja pędem wybiegłam z klasy. Dobrze, że lekcje już się skończyły. Nie mam ochoty widzieć Pottera. Na próżno.
Byłam właśnie na błonach przy zamku, gdy dopadł mnie Potter.
- Lily! Wytłumacz mi to wszystko.. Unikasz mnie, choć niedawno się pogodziliśmy. Co to ma znaczyć? - spytał. Nie wiedziałam co mam mu powiedzieć. Że coś do niego czuje? Nie, na pewno nie.
- Mam Ci wytłumaczyć? - zapytałam poważnie, a on kiwnął głową.
- Proszę Lily, wytłumacz.
- Dobrze. A więc to wszystko jest dla mnie takie niezrozumiałe. Bardzo Cię lubię, ale boje się...
- Że mnie pokochasz? - przerwał mi, a kiedy podniosłam nie niego wzrok zobaczyłam, że się uśmiecha.
- Nie.. Nie wiem. -wydukałam, patrząc w jego piękne oczy.. Nie mogłam już wytrzymać.
Czym prędzej uciekłam od niego.. Chciałam o wszystkim zapomnieć.
Niestety upadłam na kogoś. Było mi wstyd. Co ludzie o mnie pomyślą?!
Podniosłam wzrok. Leżałam na chłopaku z siódmego roku. Był to Krukon. Zawstydzona oblałam się rumieńcem po czym spojrzałam na Pottera. Nie był zadowolony. Był zły...
_____________________
Od autorki:
Mam nadzieję, że się podoba. Moim zdaniem może być..
Świetny <3 Proszę więcej :D
OdpowiedzUsuńJeśli chcesz poczytać jakieś recenzje książek, to zapraszam na mojego bloga: cos-o-ksiazkch.blogspot.com :)
Dziękuje. No i obiecuję, że poczytam ;)
UsuńSkończyłam czytać:) (To ja z facebooka, ze stronki.)
OdpowiedzUsuńNo i mi się ogólnie podoba ale czasem mam dość Lily choć tak bardzo ją uuuuwielbiam i bardzo szkoda mi James'a/ :(
A Kate to też mnie jakoś wkurza...
lily-evans-i-james-potter.blogspot.com
Zapraszam:)
Dziękuje! Tak wiem, że to ty ;) . Twój blog również jest super!
OdpowiedzUsuń